Jeszcze w styczniu koncerny cukrowe pod naciskiem Brukseli zgłosiły chęć rezygnacji z produkcji 240 tys. ton limitów. Komisja Europejska uznała, że to za mało. Firmy mają czas do końca miesiąca, aby „sprzedać” kolejne 150 tys. ton. I wszystko wskazuje, że wszyscy to zrobią.

Reiner Schechter, prezes Sud Zucker Polska: - przygotowaliśmy się, żeby oddać tak jak Unia zalecała 9,1 proc. Jeszcze wniosków nie oddaliśmy, ale oczywiście widzimy konieczność, żeby dodatkowe ilości oddać, żeby stabilizować ten rynek.

Podobną decyzję deklaruje Krajowa Spółka Cukrowa, która chce zamknąć cukrownię w Brześciu Kujawskim oraz ograniczyć skup buraków.

Jarosław Poniatowicz, KSC: - redukcje limitów produkcji cukru wiążą się z ograniczeniem uprawy buraka cukrowego, ale też z wyhamowaniem potencjału produkcyjnego.

Wszystko wskazuje na to, że polski limit narodowy zmniejszy się o 390 tys. ton. A to oznacza jedno: bez importu się nie obędzie.

Marcin Mucha, Związek Producentów Cukru: - cukru już i tak w tej chwili jest mniej. Z uwagi na redukcję przeprowadzoną w styczniu. Staliśmy się importerem netto cukru.

Reforma unijnego ryku cukru to problem nie tylko producentów cukru. Także plantatorów buraków. Gwarantowana cena skupu spadnie w tym roku do 28 euro za tonę.

Dorota Głowcka, firma Agropolen: - dzisiaj proponuje się nam 28 euro za tonę buraka. To jest cena sprzed 10 lat, którą żeśmy otrzymywali.

Związek plantatorów zwrócił się do koncernów o podniesienie ceny skupu do 33 euro za tonę. Ale szansę na to są niewielkie, bo ceny cukru też spadły.

Do reformy rynku cukru Unia Europejska została zmuszona przez Światową Organizację Handlu. Unijny cukier był trzykrotnie droższy od tego ze światowych rynków. Było go za dużo, a nadwyżki Bruksela wypychała na rynki trzecie dotując eksport.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!