PRZEGLĄD PRASY: Gdy łodzianka Agata Fałek, od prawie dwóch lat mieszkanka Halifaksu na północy Anglii, wybiera się na zakupy do Tesco, od razu kieruje swoje kroki w stronę polskiego regału. Angielskie jedzenie nie przypadło jej do gustu, do koszyka wkłada krajowe pasztety, soki, słodycze, konserwy i ptasie mleczko, którego Anglicy nie znają.

W londyńskim Tesco te produkty są dostępne od dłuższego czasu - mówi Agata Fałek. W naszym sklepie polski regał zadebiutował kilka tygodni temu i od razu zyskał uznanie nie tylko wśród Polaków. Ceny polskich produktów są porównywalne do angielskich, tańsze są tylko wyroby sprzedawane pod marką Tesco. Jakością nasze jedzenie bija brytyjskie na głowę. Brakuje mi tylko krajowych warzyw. Rumunia jest zdecydowanie krócej w Unii, a ich pomidory już trafiły do sprzedaży.

Łowicki producent soków, dżemów i przetworów warzywnych Agros Nova cieszy się z rosnącego eksportu do Wielkiej Brytanii i Irlandii. W 2006 r. jego wartość zwiększyła się o 84 proc. w stosunku do 2005 r.
Jesteśmy obecni w największych sieciach: Tesco, ASDA, Morrisson's oraz Marks&Spencer i Nisa-Today's - wymienia Joanna Bancerowska, rzecznik koncernu. Większość naszych klientów to imigranci z Polski, ale po produkty coraz częściej sięgają Brytyjczycy i Irlandczycy.

Obserwacje te potwierdza Przemysław Skory, rzecznik Tesco. Polskie produkty są obecne aż w 250 placówkach tej sieci.
Powstały tam tzw. polskie półki, które eksponują tylko polskie towary - informuje rzecznik. Tylko w ubiegłym roku trafiły tu produkty o wartości 300 mln zł. Lepiej sprzedaje się tylko żywność azjatycka, koszerna i karaibska.

Klienci Tesco sięgają najczęściej po polskie dania gotowe: gołąbki, flaczki, żurek i gulasz, soki, słodycze, pasztety, koncentraty pomidorowe i musztardę. (...)

Źródło: Dziennik Łódzki