Założyciel znanej przed laty - nie tylko w regionie - spółki Farm Agro Planta SA (FAP) jest oskarżony o oszustwo i działalność na jej szkodę. Prokuratura zarzuca mu m.in., że sprzedał jej swoje działki znacznie powyżej ich rzeczywistej wartości i w ten sposób naraził FAP na straty, a dodatkowo wyprowadził z firmy pieniądze.

Proces trwał przed białostockim sądem kilka lat (wcześniej toczył się w Bielsku Podlaskim), zanim w 2010 roku sąd, na wniosek obrony, która kwestionowała kompetencje biegłego wyceniającego wartość nieruchomości, zdecydował o powołaniu nowego biegłego. Ten pracował nad jej przygotowaniem przez wiele miesięcy.

We wtorek na rozprawie obrońca jednego ze współoskarżonych w tym procesie złożył wniosek, by proces - po ponad półtorarocznej przerwie - zacząć jednak od początku. Prokurator był temu przeciwny, ale ostatecznie sąd zdecydował, że proces zacznie się od nowa. Na razie termin nowego procesu nie jest znany.

W drugiej połowie maja sąd zajmie się jednak wątkami oskarżenia, które z powodu przedawnienia i zmian w przepisach powinny być umorzone. Dopiero po uprawomocnieniu się tych postanowień będzie wiadomo, jaki zakres zarzutów obejmie akt oskarżenia.

 Tymczasem oskarżeni kwestionują najnowszą opinię biegłych w tej sprawie, którzy wyceniali wartość nieruchomości. Mirosław Ciełuszecki (zgadza się na podawanie danych) powiedział przed rozprawą, że opinia jest "skandaliczna", bo została oparta na tej, która została wcześniej zakwestionowana.

- Minęło dwa lata, a jesteśmy w takim miejscu, że opinia jest lustrzanym odbiciem poprzedniej - podkreślił. Dodał, że obrona domagała się powołania w charakterze biegłych "renomowanych firm".

Ciełuszecki powiedział też, że obecny właściciel działek wymienionych w akcie oskarżenia, który kupił je od syndyka masy upadłościowej spółki Farm Agro Planta SA, sprzedaje je za cenę wiele razy wyższą, niż spółka zapłaciła jemu samemu.

Oskarżony mówił na rozprawach, które odbyły się w 2009 roku, że sprzedaż spółce jego działek była dla firmy korzystna, a wszystkie decyzje biznesowe w firmie były konsultowane z jej działem prawnym. Mówił też, że pieniądze, które otrzymał z transakcji, od razu wróciły na konto spółki i poszły na podwyższenie jej kapitału akcyjnego.

Pierwsze postępowanie sądowe dotyczące działalności spółki Farm Agro Planta miało miejsce w Bielsku Podlaskim. Tam Mirosław Ciełuszecki został skazany na 4,5 roku więzienia, ale sąd drugiej instancji orzeczenie uchylił i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. Teraz właściwy merytorycznie dla sprawy jest Sąd Okręgowy w Białymstoku.

Firma Farm Agro Planta SA z Bielska Podlaskiego, założona w 1997 roku przez Ciełuszeckiego, zajmowała się m.in. importem ze Wschodu i produkcją nawozów sztucznych. Kilka lat temu ogłosiła upadłość. Oskarżeni uważają, że przyczyniło się do tego zatrzymanie Ciełuszeckiego przez UOP i jego tymczasowe aresztowanie 10 lat temu.