Zdaniem Sawickiego, gdyby producenci i przetwórcy chcieli silniej wesprzeć producentów, to chociażby w sektorze ogrodnictwa są naprawdę wspaniałe warunki do inwestowania. To są leżące na tacy pieniądze, żeby je grupa producencka mogła wziąć, potrzebne są tylko gwarancje. A kto jej może udzielić, kiedy banki są niechętne, kiedy na rynkach finansowych sytuacja jest niepewna? Takiej gwarancji może udzielić handel, przetwórcy – przekonuje Sawicki.

- Ściślejsze i długotrwałe związanie się z dostawcą surowca to gwarancja ustabilizowania się na rynku i uniezależnienia się od tych wszystkich kaprysów rynku światowego, bo gra na rynku, na giełdzie jest ciekawa, ale czasami może prowadzić do katastrofy – mówi Sawicki.

- Rząd powinien bardziej odważnie wspierać powiązania między producentami a zakładami – odparł w odpowiedzi Ryszard Smolarek, prezes zarządu Zakładów Mięsnych Łmeat-Łuków SA. Wskazał na rolę programów lojalnościowych i potrzebę tworzenia grup producenckich. – To jest w dalszym ciągu hasło. Grup niewiele powstaje. Pracujemy, cały program jest – ale myślę, że jeszcze więcej zachęt powinno być, aby ułatwić wprowadzenie grupy producenckiej jako przedsiębiorstwa komercyjnego. Grupa producencka to jest dziś najbardziej skomplikowane przedsiębiorstwo.

Zdaniem Smolarka, nie ma drugiej takiej kategorii firm, która wymagałaby tylu dokumentów, ile musi ich przygotowywać grupa producencka.