Takiej radykalnej propozycji Brukseli można było się spodziewać. Uchwalona w grudniu 2005 roku reforma unijnego rynku cukru ślimaczy się, tak bardzo, że ostatnio coraz częściej można było usłyszeć opinie o jej klęsce. Pierwotne plany mówiły o ograniczeniu produkcji cukru w Europie o przynajmniej 5 milionów ton.

Tymczasem do tej pory udało się zlikwidować zaledwie 1,5 miliona ton limitów. I nie zanosi się, aby było lepiej. Nie pomogło stworzenie tzw. funduszu restrukturyzacyjnego. Każdej firmie, która zdecydowała się oddać Brukseli swój limit fundusz wypłacał, aż 730 euro za tonę. To bardzo atrakcyjna propozycja. Dzięki niej w Irlandii całkowicie zlikwidowano uprawę buraków cukrowych i zamknięto wszystkie cukrownie. Ale w Polsce z tej „atrakcyjnej” propozycji nikt nie skorzystał.

- Widocznie dla wielu producentów te propozycje nie są wystarczająco atrakcyjne - uważa Adam Koziołek – Nordzucker Polska.

Polskie koncerny cukrowe nie dość, że nie ograniczyły produkcji to jeszcze wszystkie bez wyjątku wykupiły z Brukseli za ogromne pieniądze prawo do wytworzenia dodatkowo 100 tysięcy ton cukru. Powód jest oczywisty. – Polska jest trzecim co do wielkości producentem cukru w Europie i według wszystkich specjalistów ma jeden z najkorzystniejszych warunków do uprawy buraków i produkcji cukru – mówi Łukasz Wróblewski z KSC. Propozycje Komisji Europejskiej będą teraz dyskutowane i głosowane przez unijnych ministrów rolnictwa. Stanowisko Polski jest proste: rząd jest przeciwny tym ograniczeniom .

Jak podczas głosownia zachowają się pozostałe państwa Unii Europejskiej jeszcze nie wiadomo. Ale trzeba pamiętać, że Polska kilkanaście miesięcy temu protestowała również przeciwko reformie rynku cukru. Samotnie i bezskutecznie. Teraz żeby zablokować pomysły Brukseli trzeba szukać sojuszników.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!