W ostatnim tygodniu czerwca 2010 r. liczba pracujących wyłącznie lub głównie w gospodarstwach rolnych wyniosła 2304 tys. osób, w tym zdecydowana większość (96,2 proc.) to pracujący w gospodarstwach indywidualnych jako rodzinna siła robocza - podaje GUS w wynikach spisu rolnego.

Zdaniem prof. Walentego Poczty z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, jest wątpliwe, czy tyle osób rzeczywiście traktuje rolnictwo jako wyłączne czy główne źródło utrzymania, bo oznaczałoby, że osoby te mają nadzwyczajną zdolność przeżycia - za 3-4 tys. musiałyby przeżyć rok. Czyli albo żyją w skrajnym niedostatku, albo mają inne źródła dochodu.

- Z rozmiarów produkcji wynika, że 300 tys. osób powinno ją wyprodukować. Jeśli przyjąć, że połowa dochodów rolników pochodzi z WPR, to ani budżet, ani kupujący nie są w stanie takich kwot dopłacić - dodaje profesor.

Stagnacja zatrudnienia, wynikająca z danych GUS, wskazuje na niską wydajność pracy, ta przekłada się na małe dochody i niski stopień inwestycji w gospodarstwie. Na wsi potrzeba nowych miejsc pracy - szczególnie dla kobiet - ale poza rolnictwem. Obecny stan zmusza do pozostawania w rolnictwie, a to hamuje przemiany strukturalne w rolnictwie - uważa prof. Poczta.

Podobał się artykuł? Podziel się!