Ernest Michalski zaczynał od posadzenia na działce kilku krzaków róży z myślą o przetworach dla rodziny.

 – Nie bardzo jednak wiedziałem, jakie odmiany krzewów powinienem posadzić – wspomina. – Zacząłem od szperania po bibliotekach. W Bibliotece Narodowej po raz pierwszy zetknął się z opracowaniami zamieszczonymi w Zeszytach Naukowych, z których dowiedział się, że z róży można otrzymywać przetwory nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Ta druga zaleta róż zainteresowała go szczególnie. – Wiedza, jaką tam znalazłem, wręcz mnie zdumiała – opowiada. – Okazało się, że nasi naukowcy od lat zajmują się tym tematem i opracowali, a nawet opatentowali procesy technologiczne. A informacje o właściwościach róży wskazywały, że można nią skutecznie leczyć wiele chorób.

Pan Ernest postanowił rzecz całą sprawdzić na sobie. Od studenckich czasów cierpiał na krwawienia dziąseł, z którym nie mógł sobie poradzić, mimo wielu konsultacji medycznych. Zainspirowany lekturą, sporządził nektar z owoców dzikiej róży rosnącej przy lesie i zaczął go regularnie pić. Po jakimś czasie zauważył, że krwawienie ustało. To przekonało go ostatecznie, że sprawą warto się zająć na poważnie.

Róża pełna witamin