Krakowski Rynek zapełniły stoiska prezentujące wyroby sztuki ludowej. Można na nich podziwiać i kupować dzieła m.in. ceramików, rzeźbiarzy, hafciarzy, garncarzy. Pojawiły się produkty spółek i spółdzielni cepeliowskich. Krakowianie i turyści będą mieli też możliwość obejrzenia pokazu technik rękodzielniczych, spróbowania lepienia garnków czy formowania rzeźb. Posłuchają historii gawędziarzy ludowych.

Otwarcie targów oznajmił w piątek hejnał mariacki oraz melodia trombitów Haniaczyków (orawskich muzyków).

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski podczas inauguracji festiwalu przypomniał, że odbywa się ono dzięki kupcom i sprzedawcom, a przede wszystkim dzięki istnieniu twórczości ludowej. Podkreślił, że targi są świętem spółdzielców.

Na międzynarodowy charakter przedsięwzięcia zwrócił uwagę dyrektor biura Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej Józef Spiszak.

- Kraków gości twórców i handlowców z krajów europejskich w przypadającym, ogłoszonym przez ONZ Międzynarodowym Roku Spółdzielczości - mówił na otwarciu targów.  - Podglądajcie, kupujcie, bawcie się.

Z okazji tegorocznego święta Krajowa Rada Spółdzielcza wybiła specjalne medale. Na jednej stronie odznaki widnieje logo oraz hasło targów, na drugiej sylwetka prekursora polskiej spółdzielczości Stanisława Staszica.

Pierwsze trzy medale z rąk prezesa Krajowej Rady Spółdzielczej Alfreda Domagalskiego odebrali w piątek: prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, starosta gorlicki Mirosław Wędrychowski i dyrektor biura Międzynarodowych Targów Ludowych Józef Spiszak.

Sztuka ludowa jest zaniedbywana, a przecież to z niej - jak podkreślił na inauguracji wicewojewoda Małopolski Andrzej Haręźlak - wyrosła sztuki miejska.

- Kultura ludowa to nasze wnętrze. To tradycja świadcząca o tym, że jesteśmy narodem - zauważył wojewoda.

Prezes Fundacji Cepelia Polska Sztuka i Rękodzieło - organizatora imprezy - Jan Włostowski ocenił, że ok. 40 proc. tradycyjnych polskich rękodzieł jest na etapie zaniku.