Dariusz Lipka ma 20 loch, a rocznie kontraktuje 400 tuczników. Uważa jednak, że to jeszcze za mało, aby znaleźć się w gronie poważnych hodowców. Dlatego marzy o budowie kolejnej chlewni. Choć plany są na razie na papierze, młody gospodarz już wie, że nowy budynek umożliwi powiększenie stada do 60 loch. Tym samym rocznie zakontraktuje 1000 tuczników.

Większy może więcej
Moje przystąpienie do grupy nie było spowodowane problemami – podkreśla pan Dariusz. Radziłem sobie nieźle z hodowlą, dogadywałem się z odbiorcami. Uznałem jednak, że grupa stworzy mi nowe możliwości rozwoju i da większą stabilizację. Tak faktycznie jest.

Możliwość tańszego kupowania pasz i środków produkcji (o 5–10 proc.) oraz pewność zbytu i lepsza cena to główne plusy funkcjonowania w grupie. Dzwonię do biura, podaję, ile mam sztuk do odbioru, otrzymuję informację, na kiedy mam się przygotować, przyjeżdża samochód i zabiera wszystkie zgłoszone sztuki – podkreśla mój rozmówca. Co ważniejsze, nie muszę za nikim chodzić, niczego załatwiać. Zajmuję się hodowlą, resztą wyznaczeni do tego pracownicy grupy. Cena, jaką dostaję, jest na tyle korzystna, że nie mam powodu szukać innych form zbytu. Cena, jaką uzyskuję dzięki sprzedaży poprzez grupę jest wyższa o 10–20 gr/kg od tej, jaką dostawałem sprzedając indywidualnie.

Członkowie grupy od początku przyjęli zasadę, że nie uzależnią się od jednego odbiorcy. Podpisują umowy równolegle z 2–3 firmami. Uznaliśmy, że taka sytuacja da nam dodatkowe zabezpieczenia – wyjaśnia Paweł Tchórzewski, prezes Podlaskiego Zrzeszenia Producentów Trzody Chlewnej w Siedlcach. W dzisiejszych czasach kondycja nawet dobrych zakładów nie jest stabilna. Choć termin płatności „na papierze” wynosi 14 dni, to z faktycznym przepływem gotówki bywa różnie. Mając różnych kontrahentów, tak układamy dostawy, aby rolnicy w miarę na bieżąco dostawali swoje pieniądze.

Cenne informacje
Rzetelny przepływ informacji to rzecz, do której w tej grupie przykłada się dużą wagę. Jej członkowie przekonali się, że jest to warunek zapewniający im właściwą współpracę i dający szansę na dalszy rozwój. Przekazują sobie doświadczenia dotyczące hodowli, rozwiązań technicznych stosowanych w gospodarstwach. Zarząd dba, aby do wszystkich docierały informacje na temat nowych regulacji prawnych czy możliwości skorzystania z dotacji. Członkiem naszej grupy jest weterynarz, od którego także otrzymujemy dużo informacji i podpowiedzi dotyczących hodowli, profilaktyki, dzięki czemu unikamy wielu zagrożeń. Oczywiście wszelkie porady są dla nas bezpłatne – dodaje Dariusz Lipka.

Grupa zrzesza 190 rolników z 25 gmin. W każdej gminie wybrani zostali przedstawiciele Rady Doradczej zbierającej się w pierwszą niedzielę miesiąca. Oni przekazują informacje poszczególnym hodowcom w gminach.

Sytuacja rynkowa zmienia się czasem z dnia na dzień, stąd cały czas myślimy o dalszym usprawnieniu przepływu informacji – dodaje Paweł Tchórzewski. Nasi rolnicy chcą współpracować, a moim zdaniem jest to element, który stanowi o sile grupy.
Na razie pilne informacje przekazywane są głównie telefonicznie. Gdyby wszyscy członkowie mieli dostęp do komputera i internetu, sprawa na pewno byłaby dużo prostsza. I choć dzisiaj jest to jeszcze nie do zrealizowania, to kto wie…

Rolnicy cenią sobie także szkolenia organizowane przez zrzeszenie dla swoich członków. Grupa jest liczącym się producentem i współpracuje z poważnymi zakładami mięsnymi, producentami pasz i środków produkcji. Firmy te są zainteresowane podnoszeniem kwalifikacji swoich partnerów. Stąd też zakłady często dofinansowują szkolenia, dzięki czemu dla członków grupy są bezpłatne.

Szansa na inwestycje
Dariusz Lipka podkreśla, że przynależność do grupy mobilizuje go do inwestowania i rozwoju gospodarstwa. W ubiegłym roku rozliczył już środki uzyskane z SPO, dzięki którym zmodernizował chlewnię i zainstalował w niej wentylację, zakupił nowe maszyny ładowacz do ciągnika, wóz asenizacyjny, prasę belującą i zgarniacz obornika.
Pierwsze informacje o uruchamianych programach docierają do mnie właśnie przez grupę – opowiada rolnik. Później, oczywiście, korzystam także z pomocy innych instytucji, m.in. ośrodka doradztwa rolniczego. Z zarządu dotarła do mnie także informacja o uczestniczeniu naszej gminy w pilotażowym programie budowy zbiorników na gnojówkę i gnojowicę, realizowanym przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. I znowu coś zyskałem. Jeśli pojawiają się nowe możliwości, to trzeba z nich korzystać, bo są szansą na dodatkowe inwestycje i dalszy rozwój. Dzisiaj liczy się nowoczesna produkcja.

Przykład, jak należy pozyskiwać dodatkowe środki, dał zarząd grupy. Producenci z Podlasia byli jednymi z pierwszych, którzy skorzystali z krajowych środków na tworzenie i funkcjonowanie grup producentów rolnych. Od samego początku śledziliśmy przepisy dotyczące powstawania grup i pozyskiwania funduszy – opowiada prezes. Procedura nie jest może łatwa, ale jest o co walczyć.

Ponieważ Podlaskie Zrzeszenie Producentów Trzody Chlewnej w Siedlcach zostało oficjalnie zarejestrowane 3 kwietnia 2002 r., skorzystało jedynie ze środków krajowych. Podstawowym problemem był fakt, że można było uzyskać jedynie zwrot wydanych pieniędzy, a zatem trzeba było najpierw pozyskać środki na założenie i funkcjonowanie zrzeszenia. Członkowie grupy zdecydowali się wówczas na wpłacenie specjalnych składek członkowskich na ten cel. Ale opłaciło się, bo już po pierwszym roku działalności pieniądze wróciły i można je było przeznaczyć na kolejne zadania. Jedno wydaje mi się nie do końca sprawiedliwe – podkreśla Paweł Tchórzewski. Byliśmy jednymi z pierwszych i przecieraliśmy szlaki innym. Mieliśmy trudniejsze warunki startu, a dzisiaj okazuje się, że za to, że szybko zaczęliśmy działać, zostaliśmy poniekąd ukarani. Grupy powstające obecnie mają bowiem możliwość otrzymania znacznie korzystniejszych dotacji unijnych. Równocześnie mówi się, że być może pula pieniędzy z funduszy unijnych przeznaczona na wsparcie nowych grup nie zostanie wykorzystana, bo powstaje ich zbyt mało. Może zatem warto się zastanowić, czy nie można przekazać dodatkowych środków dla grup, które już działają i rozliczyły się z dotacji krajowych. Jednak bez względu na wszystkie „ale” uważam, że grupa producentów rolnych to dla rolników najlepsze rozwiązanie. Tylko w grupie stanowimy siłę zdolną pokonać wszelkie trudności.

Podlaskie Zrzeszenie Producentów Trzody Chlewnej w Siedlcach założyło stu producentów. Obecnie grupa liczy 190 osób. Obszar funkcjonowania grupy obejmuje kilka powiatów: ostrołęcki, sokołowski, węgrowski, miński, siedlecki, łosicki i garwoliński. Minimalna umowa kontraktacyjna na rok podpisywana jest na 100 sztuk. Jednorazowy minimalny odbiór tucznika od gospodarza – 20 sztuk.

Źródłó: "Farmer" 14/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!