W Krajowej Spółce Cukrowej pracuje obecnie 12 z 27 cukrowni, które weszły w jej skład w 2002 roku, gdy zakładano firmę. Takie działania były konieczne twierdzi zarząd. Gdyby nie wygaszono produkcji w kolejnych cukrowniach to w 2010 roku straty sięgnęłyby 283 milionów złotych i spółce groziłoby bankructwo.

Pracownikom wygaszanych fabryk cukru oferowano atrakcyjne pakiety socjalne, odprawy i przeszkolenia. Związki zawodowe chwalą takie działanie. Ale chciałyby aby w tym roku spółka więcej uwagi poświęciła do tworzenia nowych miejsc pracy w zamykanych cukrowniach.

- Zbyt wolno powstają alternatywne miejsca pracy w zamykanych cukrowniach. W tym roku należy zdecydowanie przyspieszyć – uważa Stanisław Lubaś z NSZZ Solidarność.

I takie są plany deklaruje właściciel, czyli ministerstwo skarbu państwa.

Paweł Piotrowski wiceminister skarbu państwa: - Cały czas postępuje proces restrukturyzacji i wdrażamy programy alternatywne.

Jaką alternatywną produkcję można prowadzić w zamkniętych już cukrowniach Krajowej Spółki Cukrowej? Wybór jest niewielki.

- Na bazie maszyn i budynków cukrowni dużo działalności nie da się uruchomić. Jedynymi działaniami jest produkcja bioetanolu czy energii z biomasy – mówi Krzysztof Kowa – prezes - KSC.

Choć są też inne możliwości. Na przykład w cukrowni Janikowo produkowany będzie papier do pakowania cukierków i folia termokurczliwa, a w cukrowni Lublin karmelki. Najpoważniejsza alternatywą jest jednak produkcja biopaliw. Ponieważ Krajowa Spółka Cukrowa nie ma wystarczających funduszy, aby ją rozpocząć trwają obecnie poszukiwania chętnych do inwestowania.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!