Jak powiedział PAP przewodniczący Komitetu Obrony Cukrowni Artur Kotyra, pracownicy przebywają w różnych pomieszczeniach cukrowni. "Nie wychodzimy z zakładu, będziemy się wymieniać" - zaznaczył. Dodał, że wykonywane są prace niezbędne dla funkcjonowania zakładu.

Akcja protestacyjna w cukrowni trwa od 17 grudnia. Cukrownicy najpierw zablokowali wydawanie cukru z magazynu a następnie melasy. Przeprowadzili też jednogodzinny strajk. W ubiegłym tygodniu pikietowali przed urzędem wojewódzkim. Złożyli doniesienia do prokuratury i NIK, aby sprawdziły, czy plany restrukturyzacji KSC nie są działaniem na szkodę spółki. W cukrowni Lublin pracuje prawie 370 osób.

Plany restrukturyzacji KSC przewidują zamknięcie cukrowni w Lublinie i likwidację części jej rejonu upraw buraków cukrowych, a także całego rejonu plantacyjnego cukrowni w Łapach (Podlaskie).

Wiceminister skarbu Krzysztof Żuk powiedział w poniedziałek w Lublinie, że ministerstwo nie akceptuje planów restrukturyzacji spółki "w obecnym kształcie" i oczekuje od KSC dodatkowych analiz dotyczących m.in. działań alternatywnych, korzyści z likwidacji cukrowni, kosztów tej likwidacji, planu zagospodarowania majątku, korelacji planu restrukturyzacyjnego ze strategią KSC oraz planów lokowania nakładów inwestycyjnych.

Protestujący cukrownicy uważają, że lubelska cukrownia jest najlepsza w kraju, produkuje cukier najwyższej jakości i jej likwidacja nie ma uzasadnienia. Ich zdaniem zamknięcie zakładu na Lubelszczyźnie jest działaniem na szkodę tego najbiedniejszego regionu w Polsce. Krytycznie wobec planów likwidacji lubelskiej cukrowni wypowiadają się lokalni politycy, parlamentarzyści z Lubelszczyzny i samorządowcy.
Władze spółki, zamiar likwidacji cukrowni tłumaczą spodziewanym spadkiem wielkości upraw buraka cukrowego na Lubelszczyźnie. Prezes zarządu KSC Krzysztof Kowa powiedział, że według danych otrzymanych z Agencji Rynku Rolnego zadeklarowane przez rolników do tej pory dobrowolne rezygnacje z upraw przyniosą zmniejszenie limitu produkcji cukru o ponad 14 proc., z czego prawie połowa dotyczy terenu Lubelszczyzny, skąd najwięcej spłynęło wniosków o rezygnacji.

Oznacza to, że buraki uprawiane na Lubelszczyźnie mogą przerobić dwie pozostałe cukrownie w regionie - Krasnystaw i Werbkowice. Ponadto według władz spółki koszty produkcji w lubelskiej cukrowni są zbyt wysokie.

Restrukturyzacja KSC wynika z reformy unijnego rynku cukru, która zakłada ograniczenia produkcji cukru do 2010 r. o 6 mln ton, a także wprowadzenie referencyjnej ceny cukru i jej docelowe obniżanie oraz ograniczenie interwencji na tym rynku.

Ponadto w roku obrotowym 2007-2008 UE wprowadziła dodatkowe cięcia, a to w przypadku Polski oznacza zmniejszenie o 13,5 proc. limitu produkcji cukru.

Program restrukturyzacji KSC przewiduje też osłony socjalne, odprawy dla zwalnianych pracowników szacunkowej wysokości ok. 70 tys. zł brutto na osobę, a także zatrudnianie w innych cukrowniach, zwrot kosztów przejazdu albo wynajęcia mieszkania lub pomoc na zagospodarowanie.

UE chce wypłacić odszkodowania dla firm, które zaprzestaną bądź zredukują produkcję, przy czym część rekompensat ma trafić do plantatorów dotychczas zaopatrujących w surowiec zamykane zakłady.

Jednocześnie w całej UE dopuszczono tzw. inicjatywę plantatorską, która umożliwia rolnikom dobrowolną rezygnację z uprawy buraków do wysokości 10 proc. limitu producenta w zamian za rekompensatę w wysokości 237,50 euro za każdą oddaną tonę cukru.

Sprawa planów restrukturyzacyjnych KSC ma być przedmiotem obrad sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi zaplanowanej na 10 stycznia. Protestujący cukrownicy zapowiadają, że będą uczestniczyć w tym spotkaniu.

Źródło: PAP