Rewolucja w ODR-ach zaczęła się, gdy 1 sierpnia stały się one samorządowymi osobami prawnymi i zaczęły podlegać sejmikowi województwa. Ustawodawca pozostawił jednak furtkę pozwalającą samorządowi na „oddanie” doradztwa w ręce lokalnej izby rolniczej. Jak na razie to martwy przepis i chyba taki pozostanie.

Z taką propozycją jeszcze żaden z marszałków się nie zgłosił. Ale sądzę , że my nie jesteśmy teraz zainteresowani przejmowaniem ODR -ów z powodu ich sytuacji finansowej. Jeżeli dotacja państwa starcza na 70-80% pensji pracowników i nie ma innej wizji wsparcia, które mogłoby te doradztwo uchronić od katastrofy to my dziękujemy – mówi Wiktor Szmulewicz prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Faktycznie ODR-y z roku na rok otrzymują coraz mniejsze fundusze na swoje funkcjonowanie. Już w październiku sejmowa Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi zwracała uwagę, że w kolejnych ustawach budżetowych wydatki na ten cel spadają. Podczas gdy jeszcze w 2008 roku było to 167 milionów złotych to w projekcie na przyszły ma to być tylko 137 milionów. Zdaniem rządu to konieczna racjonalizacja wydatków wynikająca choćby z oszczędności budżetowych.

Opozycja wykorzystuje tę sytuację do ataków na rząd, ale coraz częściej pada też pytanie czy nie należałoby cofnąć decyzji, która zabrała wojewodom ODR-y. Niedobrze się stało, ze niektórzy wojewodowie za zgodą rządu dokonali cięć w budżetach ODR-ów nawet o 23%. To stawia pod znakiem zapytania zatrudnienia kadr oraz realizację zadań. Owszem kolacja rządowa obiecała dorzucić na doradztwo rolnicze 16 milionów złotych w 2010 roku, ale pozostaje zasadnicze pytanie: co dalej z ODR-ami czy prywatyzacja jak chcą tego niektórzy, czy – i ja to popieram- będą one podlegać ministrowi rolnictwa – mówi Krzysztof Jurgiel poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!