Ich prace popularyzuje Krystyna Korfanty, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury, która dwa razy w roku organizuje świąteczne wystawy. Dzięki szkoleniom i warsztatom organizowanym przez GOK grono rękodzielników znacznie się powiększyło.


Bibułkarze niedawno podbili stolicę, aranżowali wystrój warszawskiego hotelu "Victoria”, gdzie odbywał się finał ogólnopolskiego konkursu "Gmina Przyjazna Środowisku”. Ozdoby, utrzymane w kolorystyce bieszczadzkiej jesieni, zrobiły furorę w trakcie konkursowej gali pod patronatem Prezydenta RP. Tak sie spodobały, że prawie połowa prac została skradziona.

Na co dzień te kunsztowne ozdoby sprzedawane są sporadycznie. W Sanoku istnieje tylko jeden taki sklep. Dlatego Mariusz Szmyd, wójt gminy Sanok, dąży do powołania - najprawdopodobniej pierwszego w kraju - rękodzielniczego klastra. Starania popiera ministerstwo gospodarki, które w latach 2007-13 chce przeznaczyć na takie przedsięwzięcia ponad 100 mln euro.

IJuż działa Podlaski Klaster Drzewny, który wprowadził własną markę: Podlaskie Drewno, a także Klaster Bursztynników Gdańskich. W Sanoku zostanie utworzone biuro, które będzie zajmować się promocją rękodzieła, zbieraniem zamówień, otwieraniem sklepów i galerii, organizowaniem obwoźnych jarmarków.

W Polsce i za granicą nastaje moda na rękodzieło ludowe, np. w Wielkiej Brytanii polskie pisanki zaczęły robić furorę. Wójt Mariusz Szmyd: - Sztuka naszych twórców wszędzie, gdzie jest wystawiana, wzbudza podziw. Rękodzielnictwo oprócz turystyki ma szansę stać się jedną z wiodących dziedzin lokalnej gospodarki.

Źródło: Portal Sanocki

Podobał się artykuł? Podziel się!