Wątpliwości nie pozostawia Edmund Borawski prezes największego polskiego koncernu mleczarskiego. Wprawdzie proces budowania firmy jest ciągły, ale teraz nie przewidujemy połączenia z innymi podmiotami mleczarskimi. Ale oczywiście jesteśmy zawsze otwarci na takie rozmowy pod warunkiem, że są to podmioty o ustabilizowanej sytuacji gospodarczej, a nie zadłużone – mówi szefa „Mlekpol-u”  

Pierwszy przykład z brzegu to fuzja Elbląskiej Spółdzielni Mleczarskiej ze „Spomlekiem” z Radzynia Podlaskiego. Spółdzielnią przejmującą jest „Spomlek”. Te nasze połączenie jest inne ono wynika z tego, że mamy podobne spojrzenie na rynek. Nasza strategia jest strategią rozwoju., nie strategią przetrwania, która w Polsce jest bardzo popularna. Ta fuzja wynika z chęci obu stron, a nie jak to bywa najczęściej, że słabsza i mniejsza spółdzielnia jest to do tego zmuszona złą sytuacją ekonomiczną. To nie jest ten przypadek. Elbląg nie jest w złej sytuacji , jest w normalnej dobrej sytuacji ekonomicznej – tłumaczy Edward Bajko prezes mleczarni z Radzynia Podlaskiego.

Eksperci chwalą taką drogę rozwoju. I zwracają uwagę, że w polskim mleczarstwie funkcjonuje dziwa zależność. Chęć do łączenia się jest zawsze bardzo duża, gdy przychodzi kryzys. Gdy kryzys mija wszyscy rezygnują z tych planów zgodnie z zasadą, że jakość to będzie – komentuje Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!