Trudno szukać grup producenckich, które korzystają z unijnego wsparcia na mapie województwa łódzkiego oraz podlaskiego. Śląskie i świętokrzyskie ma tylko po jednej. Dużo lepiej jest już na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku, tam działa po 12 grup. Za to na Kujawach jest ich 20 a w Wielkopolsce aż 23.

O tym, że w grupie raźniej przekonali się rolnicy z województwa mazowieckiego, którzy rok temu zaczęli wspólnie sprzedawać trzodę chlewną.

Romuald Kocemba, gmina Łosice: - Myślę, że był to dobry pomysł z założeniem tej grupy. Sprawdziła się ona w tym ciężkim okresie tzw. świńskiej górki. Pozwoliło to zminimalizować straty związane z tą świńską górką. Początkowo grupa liczyła 5 członków, teraz jest ich już więcej. A zdaniem rolników podstawowa korzyść z działania wspólnie to, nie unijne dotacje, które można dostać dopiero po roku od zarejestrowania, a sprawdzone informacje o cenach rynkowych żywca.

- Brak jakiegoś rozeznania to też są jakieś wymierne straty. Odbiorcy nie zawsze dają cenę maksymalną próbują jednak czasem ten towar kupić po niższych cenach – mówi Kocemba.

Swoje robi też ilość sprzedawanych tuczników. Odbiorcy wolą negocjować z grupą niż z każdym z rolników osobno. Przykład hodowców trzody chlewnej mobilizuje już innych.

Beata Korszeń, gmina Łosice: - Na przykładzie zaprzyjaźnionej grupy trzody chlewnej z Łosic zdecydowaliśmy się stworzyć taka grupę dla rolników produkujących zboże.

Rolnicy liczą na łatwiejsze wynegocjowanie wyższych cen przy dużych partiach towaru, a także na hurtowe zakupy nawozów, środków ochrony roślin, czy materiału siewnego. A to oznacza niższe koszty produkcji. Grupie będzie też przysługiwało dofinansowanie wyliczane na podstawie wartości sprzedanego towaru.

Grupy producenckie zarejestrowane w tym roku już mogą składać wnioski do powiatowych biur Agencji Restrukturyzacji. Zgodnie z nowymi przepisami o unijne wsparcie mogą ubiegać się także spółdzielnie rolnicze.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!