Opolscy rybacy wyprodukowali w ubiegłym roku 1840 ton tej ryby, co daje im trzecie miejsce w kraju. Dla porównania - w roku 2011 wyhodowali 1690 ton. W roku 2012 większą ilość karpia, niż na Opolszczyźnie, wyprodukowano tylko w województwach lubelskim (2121 ton) i wielkopolskim (2112 ton).

Okazją do przedstawienia zsumowanych w ostatnim czasie wyników ubiegłorocznych odłowów była odbywająca się w piątek 15 listopada w Graczach na Opolszczyźnie konferencja rybacka "Hodowla karpia szansą zrównoważonego rozwoju Opolszczyzny", zorganizowana przy okazji dorocznego Święta Karpia w Niemodlinie.

W opinii Andrzeja Lirskiego z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, który dane prezentował, tegoroczny - kończący się właśnie odłów - może być porównywalny z tym z roku 2012.

- Zdaniem producentów tegoroczne karpie są jednak mniejsze przez (...) warunki pogodowe, czyli długą zimę i brak wiosny. Część z nich, około 20 proc., ma 1 lub 1,2 kg wagi. Tymczasem większość klientów oczekuje 1,5 czy nawet 2-kilogramowych ryb - powiedział.

Z danych olsztyńskiego instytutu wynika, że choć woj. opolskie pod względem powierzchni stawów jest dopiero na siódmym miejscu w kraju (na Opolszczyźnie znajduje się 5,5 proc. powierzchni ogólnej stawów w Polsce), to pod względem wielkości produkcji jest trzecie. Wyprodukowane w roku ub. 1840 ton karpia stanowi 10,5 proc. ogółu krajowej produkcji tej ryby. - A to oznacza, że opolscy rybacy produkują go znacznie efektywniej, mają większą wydajność z hektara - tłumaczył Lirski.

Zdaniem opolskich rybaków wzrosła nie tylko produkcja, ale i zainteresowanie karpiem. Prezes Lokalnej Grupy Rybackiej "Opolszczyzna" Jakub Roszuk podkreślił, że efekt przynoszą prowadzone działania promocyjne, które mają przekonywać mieszkańców regionu, by sięgać po karpia nie tylko w święta.

- Najlepszym tego dowodem była tegoroczna edycja Wojewódzkiego Święta Karpia Opolskiego, która obyła się w październiku w gospodarstwie rybackim w Krogulnej. Zainteresowanie imprezą przerosło nasze oczekiwania. Przyjechały prawdziwe tłumy, a sprzedało się ponad 700 kilogramów świeżej ryby - opowiadał Roszuk.

Dodał, że także zrzeszone w LGR gospodarstwa, prowadzące detaliczną sprzedaż przez cały rok, zauważają wzrost liczby stałych klientów. - Nie są to przyrosty duże, ale zauważalne - zapewniał. - Widać też coraz większe zainteresowanie kupnem świeżej ryby wiadomego pochodzenia, co oznacza, że rośnie świadomość konsumentów - dodał.