Nie tyko bryndza i oscypek szalone emocje budziły. Teraz na międzynarodowym forum słychać o kabanosie. Wędliniarze aż się zacietrzewiają. Szczególnie ci z Czech. Bo jak donosi interia, czeski europoseł Jan Březina uważa, że Polacy to kłamcy, nasze wnioski o uznanie kabanosa mają wady i ewidentnie przywłaszczamy sobie czeskie dobro jako własne.

Zdaniem Czechów kabanos jest tak samo długo produkowany w Czechosłowacji, a więc i w Czechach, jak i w Polsce. Gdyby nasze wnioski zostały przez Komisję Europejską uznane, czeskie cechy mogłyby zaprzestac produkcji. Nic więc dziwnego, że podnoszą tę sprawę. Kto ma rację - oczywiście sprawa jest dyskusyjna. Czesi posuwają się chyba trochę daleko, pisząc w swoich publikacjach o tym, że Polacy przeinaczają fakty, nazwy i kolokwielnie mówiąc - grają nie fair.

Problemem może być tłumaczenie nazwy produktów kiełbasa myśliwska to po czesku lovecká klobása, ale to jest już zupełnie inna kiełbasa. Jednak, gdy wszystkie tłumaczenia "kiełbasy myśliwskiej" zostałyby zatwierdzone, lovecká klobása musiałaby... zniknąć. Chyba, że Czesi już teraz będą myśleli nad inną nazwą dla swojego wyrobu. Sęk w tym, że trzebaby przeprowadzić ogromną akcję informacyjną. - Osobiście nie wyobrażam sobie tego. To jak nazywanie kołdunów pierogami - dowodzi Aleks Rutkowski, Polak czeskiego pochodzenia. Spór rozwikła się  dopiero 17 stycznia 2010, kiedy Komisja Europejska wyda swoją opinię.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!