PRZEGLĄD PRASY: Mniejsze gorzelnie rozważają wstrzymanie produkcji spirytusu, co spowoduje wzrost cen paliwa i wódek na sklepowych półkach – pisze Adam Sito.

Grozi nam paraliż rynku spirytusowego - ostrzega Zdzisław Kołodziejski dyrektor Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Strzelinie koło Słupska. Cena żyta - podstawowego zboża używanego do produkcji spirytusu wzrosła od zeszłego roku o trzysta złotych. Podobnie z pozostałymi gatunkami zbóż, których ceny biją kolejne rekordy.

W tym roku cena zboża paszowego poszła tak w górę, że żaden rolnik nie odda go do gorzelni, gdzie oferowane ceny są najniższe. Są problemy z zaopatrzeniem w surowce do produkcji spirytusu - przyznaje Józef Jaworski, prowadzący małą gorzelnię koło Białego Boru.

Ceny zboża są tak wysokie, że rolnicy nie chcą oddawać go do gorzelni, gdzie dostają od 400 do 500 złotych mniej za tonę. Dlatego coraz częściej stosujemy do produkcji odpady ziemniaczane. Jednak spirytusu ziemniaczanego nie chcą używać producenci wódek bo większym zainteresowaniem smakoszy cieszą się wódki zbożowe, głównie żytnie.

Polska nie ma odpowiednich rezerw zbóż - wyjaśnia Zenon Bistram, prezes Pomorskiej Izby Rolniczej. Problemy gorzelni, farm drobiu czy piekarni dopiero się zaczynają. W normalnej sytuacji uruchomione powinny być strategiczne rezerwy pszenicy, których nie mamy.

Polskie Polmosy mają jeszcze zapasy tańszego spirytusu. Kiedy rezerwy się skończą, ceny wódek w sklepach mogą wzrosnąć.

Źródło: Dziennik Bałtycki