Jedną z form są spółdzielcze grupy producenckie, łączące współpracę między rolnikami z dbałością o własne interesy. W odniesieniu do innych grup zawodowych i branż działalność rolników jest wystawiona na wiele zagrożeń niezależnych od nich, takich jak klęski żywiołowe, zakaźne choroby zwierząt czy nawet niekorzystna aura pogodowa. Muszą sprostać też wyzwaniom konkurencyjności, które w warunkach liberalizmu ekonomicznego są wspólne dla wszystkich dziedzin gospodarczych. Polscy rolnicy powinni mieć świadomość, z jakimi podmiotami będą musieli sobie poradzić, aby utrzymać się na rynku krajowym i znaleźć odbiorców także poza Unią. W Europie już funkcjonują spółdzielnie zrzeszające wiele tysięcy rolników, działające w różnych krajach (np. Arla Foods). Z pewnością gospodarze z innych krajów opierają się na możliwościach uzyskania lepszego zysku, dlatego w działalność ich spółdzielni często jest włączone przetwórstwo spożywcze. Nasi rolnicy powinni brać ten stan rzeczy pod uwagę, chcąc odnaleźć się w realiach unijnych. Jedną z szans stanowią spółdzielcze grupy producenckie, które obecnie można zakładać na preferencyjnych warunkach wskutek konsekwentnych interwencji organizacji rolniczych. Przed znowelizowaniem przez sejm ustawy znaczna część rolników, którzy chcieli prowadzić działalność zorganizowaną, musiała zakładać spółki z o.o. Natomiast po wprowadzeniu przez sejm zmian 25 lipca 2008 r. w ustawie o prawie spółdzielczym z 1982 r. zainteresowani mogą korzystać w praktyce z możliwości spółdzielni i grup producentów rolnych jednocześnie.