Sprawę rozpoczął dwa tygodnie temu minister rolnictwa, który zarzucił sieciom handlowym nieuzasadnione zawyżanie cen żywności. Jego zdaniem marże handlowe powinny być kontrolowane.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: trudno sobie dzisiaj przechodzić obojętnie koło takiej chociażby sytuacji, gdzie na niektóre sery narzucane są marże rzędu 62 – 8 %.

Handlowcy zdecydowanie odrzucają te oskarżenia.

Barbara Wagner - Kołodziejczak - prezes zarządu Polskiej Grupy Supermarketów: marża na produktach mleczarskich wynosi od 10 do 15% w zależności od formatu, na promocjach stosuje się marże od 2 do 8%.

Marże na żywność nie powinny przekraczać 20%. Handlowcy podkreślają jednak, że z tego muszą pokryć swoje koszty i oczywiście zarobić. Ale zarobek jest minimalny.

Czesław Grzesiak – wiceprezes zarządu Tesco-Polska: 35 – 40 % to są wynagrodzenia, koło 30 % to są koszty operacyjne, amortyzacja i tak naprawdę przedsiębiorcy pozostaje niewielka kwota, podobnie jak rolnikowi. Zwykle jego zysk operuje w okolicach 1 – 2%. I tak dzisiaj wyglądają realia, tak wygląda rzeczywistość.

Zdaniem handlowców tak duża różnica między ceną sera w mleczarni, a na sklepowej półce to efekt braku dobrej dystrybucji ze strony rozproszonego przemysłu. Zysk rolników i przetwórców zabierają także pośrednicy. A pomysły kontroli marż komentują krótko.

Czesław Grzesiak – wiceprezes zarządu Tesco-Polska: narzucanie jakichkolwiek reguł, zasad już to kiedyś mieliśmy. Ja należę do tego pokolenia, które miało ceny regulowane, ceny urzędowe, myślę, że był to okres, którego producenci dobrze żyli ale towarów w sklepach nie było.

Ale przetwórcy dodają, jeszcze jedno. Obok wyśrubowanych marż, problemem są też inne opłaty jakich żądają sieci handlowe za prawo sprzedaży. Choćby słynne półkowe.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!