Mimo coraz większej konkurencji nadal nie brakuje gospodarstw agroturystycznych, które poza domem na wsi, psem i kotem w obejściu oraz ciszą nie oferują prawdziwie wiejskich atrakcji. Taką atrakcją, zwłaszcza dla turystów z dziećmi, jest obecność zwierząt gospodarskich. Goście z miasta chcą, żeby dzieci poznały ich zwyczaje. Chętnie też widzą na stole mleko, sery czy jajka pochodzące z goszczącego ich gospodarstwa. W Akademii Rolniczej w Poznaniu postanowiono zbadać, jak oceniają atrakcyjność zwierząt gospodarskich wynajmujący pokoje rolnicy, a także sami turyści. Studentka agroturystyki przeprowadziła ankietę w 72 wybranych losowo gospodarstwach agroturystycznych Wielkopolski. Zwierzęta gospodarskie utrzymywano w ponad 50 z nich - najczęściej były to świnie, drób, konie i bydło.

Ankietowano 110 osób wypoczywających w gospodarstwach agroturystycznych. Niemal połowa z nich (45 proc.) uznała, że zwierzęta są główną atrakcją gospodarstwa, a kolejne 45 proc. uważało je za dodatkową atrakcję. Najciekawszymi zwierzętami są w opinii turystów konie (ponad 38 proc. odpowiedzi), kozy (14 proc.), świnie (12 proc.), strusie (9 proc.), bydło (8 proc.) i drób (7 proc.).

W przeciwieństwie do turystów niewielu rolników, bo tylko 10 proc. ankietowanych uważało zwierzęta za główną atrakcję gospodarstwa, nieco ponad połowa – za dodatkową atrakcję, a 18 proc. uznało, że nie odgrywają one żadnej roli. Połowa rolników dostrzegających związek między obecnością zwierząt w gospodarstwie a jego atrakcyjnością wraz z rozpoczęciem działalności agroturystycznej wprowadziła nowe gatunki zwierząt, najczęściej konie, kozy i świnki wietnamskie. Brano przy tym pod uwagę również możliwość urozmaicenia oferty żywieniowej dzięki własnym produktom pochodzenia zwierzęcego. Jedna trzecia rolników wyraziła chęć dalszego wzbogacania inwentarza, rozważając chów kóz, strusi i owiec.

W wielu gospodarstwach zwierzęta pozwalają ciekawie zagospodarować wolny czas gości, którzy mogą jeździć konno, łowić ryby, bawić się ze zwierzętami w ogrodzie, karmić je i doić.

Źródło: "Farmer" 17/2005