Reforma unijnego rynku cukru delikatnie mówiąc okazała się niewypałem. Koncerny cukrowe niechętnie ograniczają produkcję nawet, jeżeli wiąże się to z bardzo dużymi premiami finansowymi, wypłacanymi z tzw. funduszu restrukturyzacyjnego. Na jego konto łoży - i to całkiem sporo - cała branża, zarówno plantatorzy jak i cukrownie. Tyle, że nic z tego nie wynika.

Kazimierz Kobza, Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego: - To jest w tej około 5 mld euro, które leży i nie jest wykorzystywane, a my jeszcze dodatkowo płacimy składki.

Ponieważ zachęty nie działają Komisja Europejska zmusza firmy do ograniczanie produkcji. W tym roku już raz została podjęta decyzja o zmniejszeniu kwot cukrowych o 13 proc. Dla Krajowej Spółki Cukrowej oznacza to, że musi ograniczyć produkcję o 90 tys. ton. A wszystko wskazuje na to, że to nie koniec.

Łukasz Wróblewski, rzecznik prasowy KSC: - Obawiamy się, że ten czarny scenariusz się spełni, że już na jesieni tego roku zostaną ogłoszone kolejne cięcia, w związku z tym i my musimy dopasować do tego naszą strategię.

A ofiarą tej strategii padła fabryka cukru w Nowym Stawie w województwie pomorskim. Toruński koncern nie ma wyjścia, gdyż cukrowni jest za dużo. Podstawą całego procesu restrukturyzacji jest przenoszenie produkcji do dużych bardziej wydajnych fabryk.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!