W zamian za ogromne unijne rekompensaty firma zdecydowała się zamknąć cukrownie w Lublinie oraz Łapach, a także zlikwidować uprawy buraków cukrowych w trzech województwach.

Czarne chmury nad głową prezesa Krzysztofa Kowy zbierały się od momentu ogłoszenia przez Krajową Spółkę Cukrową planu restrukturyzacji. Zamiar likwidacji dwóch fabryk cukru oraz rejonów plantacyjnych na wschodzie kraju krytykowali plantatorzy i pracownicy przewidzianych do likwidacji cukrowni.

Stanisław Paruch, plantator buraków cukrowych Lublin: - jeśli zarząd Krajowej Spółki Cukrowej się nie opamięta, to jedynym rozwiązaniem jest odwołanie Krajowej Spółki Cukrowej.

Ale co najważniejsze krytykowali politycy rządzącej koalicji. Marek Sawicki, minister rolnictwa: - ja jestem zaniepokojony i zbulwersowany sposobem zarządzania Krajową Spółką Cukrową. Józef Piotr Klim, Platforma Obywatelska: - pewne decyzje i pewne warianty przygotowane przez Krajową Spółkę Cukrową są błędem.

Z kolei Krajowa Spółka Cukrowa bezskutecznie tłumaczyła, że nie ma innego wyjścia i musi ograniczyć produkcję w zamian za 280 mln zł unijnych rekompensat. Łukasz Wróblewski, rzecznik prasowy KSC: - wszyscy producenci zostali postawieni przed jednym wyborem. Albo do końca stycznia podejmą decyzję o ewentualnej rezygnacji z części posiadanego limitu produkcyjnego i wówczas otrzymają pomoc restrukturyzacyjną z unijnego funduszu, albo oczywiście musza się liczyć z przymusowymi cięciami, które tak czy tak wdroży UE i tym razem oczywiście nikt nie otrzyma ani złotówki.

Kiedy będzie powołany nowy prezes największego polskiego koncernu cukrowego nie wiadomo. Nieoficjalnie mówi się, że jedna z pierwszych decyzji nowych władz będzie przeniesienie siedziby firmy z Torunia do Warszawy.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes