W Polsce jest siedem jednostek certyfikujących. Odpowiadają one za kontrolowanie gospodarstw ekologicznych pod względem jakości wytwarzanych przez nie produktów.

Marek Kretek Dyrektor Generalny Lambertz Polonia: mąka dostarczana do produkcji i ziarno, musza być w sposób ekologiczny produkowane, wytwarzane i spełniające standardy, które są sygnowane certyfikatem bio.

W ubiegłym roku, polskie firmy ekologiczne zwiększyły sprzedaż swoich produktów. Głównie do Niemiec. Zachodni kontrahenci najczęściej kupowali polskie owoce i warzywa. Największym powodzeniem cieszyła się ekologiczna cebula. Wzrósł też popyt na ekologiczne gęsi i trzodę chlewną.

Coraz częściej pojawiają się oferty kupna z krajów spoza Unii. Polską żywnością coraz bardziej zainteresowani są Azjaci.

Janina Zalewska Galeria Smaków JaZa: ci ludzie, którzy mają dużo pieniędzy, szukają dobrych produktów, między innymi polskich produktów.

Mimo wyraźnego popytu tamtejszy rynek wciąż jest dla nas zamknięty. Żadna z polskich jednostek certyfikujących nie jest bowiem zainteresowana kontrolą rodzimych firm eksportowych. Wymagania rynku japońskiego są znacznie wyższe od unijnego. W dodatku, proces nadania zezwoleń eksportowych jest jak na razie zbyt kosztowny.

Dorota Metera jednostka certyfikująca Bioekspert: to jest obszar biznesu. Więc jeżeli jest producent, któremu opłaca się eksportować coś do Japonii i jest takie zapotrzebowanie, to on powinien również mieć takie zasoby, żeby go było stać na zapłacenie opłat związanych z uzyskaniem certyfikatu zgodnie z wymogami japońskimi.

Właściciele polskich firm ekologicznych nie kryją rozczarowania, bo konkurencja staje się coraz większa.



Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!