Przykłady naszych bohaterów potwierdzają, że nie trzeba mieć kilkudziesięciu hektarów ziemi, by dobrze zarabiać na rolnictwie. Pan Sławomir Chmiel z Kalinówki zajmuje się m.in. produkcją żeń- szenia. Uprawia go na gruncie przekraczającym niewiele ponad hektar. Jak zapewnia, bardzo dobrze na tym wychodzi. – Gwarantuję panu, że lepiej mieć 5 arów żeń-szenia niż 10 hektarów pszenicy - Nasz rozmówca nie chce nam jednak podać choćby przybliżonych dochodów, jakie można osiągnąć z hektara, tłumacząc to jednym: - Jakbym teraz rzucił sumę to wyglądałaby ona imponująco, ale pamiętajmy, że cykl produkcyjny żeń- szenia trwa 6 lat.

Nasza druga bohaterka, pani Jolanta Miklar z Kotani w gminie Krempna zajmuje się produkcją ziół. Gospodaruje na niespełna dwu hektarowym polu: - Prowadzę gospodarstwo mieszane, ekologiczne. Są na nim warzywa, orkisz i zioła. Mamy również pasiekę.

Jak zaznacza, zioła nie są zbyt wymagające, nawet dla początkującego rolnika, najważniejsze, aby były one ekologiczne. Swoich zbiorów nie przekazuje do skupu: - Byłoby to dla mnie nieopłacalne, poza tym nie mam problemów ze zbytem. Zgłaszają się do mnie indywidualni, stali klienci. Wciąż jest wiele upraw, które są tak niszowe, że popyt na nie jest ogromny. Mogę tu wymienić na przykład nagietek - mówi nasza bohaterka.

Ekologia to jednak nie tylko produkcja roślinna. Na Podkarpaciu, gdzie spora część gospodarstw nie przekracza sześciu hektarów, producenci mleka rezygnują z przekazywania surowca do mleczarni, wolą sami produkować ekologiczne sery: - Popyt na nie jest ogromny - zapewnia pani Jolanta.

Co jest jeszcze dochodowe?- pytamy pani Miklar, która w regionie podkarpackim jest także znaną farmaceutką i dietetykiem. - Orkisz, który jest w świetnej cenie. W sklepie ekologicznym kilogram razowej mąki orkiszowej kosztuje 17 złotych, a kilogram mąki pszennej 10 złotych - kończy. 

Wróćmy jeszcze na chwilę do pana Sławomira, który prócz żeń-szenia zajmuje się także produkcją czosnku niedźwiedziego, melisy, topinamburu, nagietka, pokrzywy, ruty oraz… pszenicy samopszy, która jest jednym z najstarszych udomowionych gatunków zbóż. Jest ona znacznie (nawet o 50 proc.) bogatsza w białko niż pszenica zwyczajna, poza tym nadaje się dla osób z nietolerancją glutenu.

 Czy to właśnie ta pomysłowość w uprawie jest kluczem do sukcesu?- podpytujemy pana Chmiela.

- Aby gospodarstwo miało racje bytu musi być oparte na 3 filarach, a nie na jednym produkcie. Dzięki temu jesteśmy w stanie przeżyć bez względu na to jaka jest koniunktura na dany produkt- twierdzi producent.