Zmiany w naszym gospodarstwie, i to zmiany na lepsze, zaczęły się od rzuconego mimochodem żartu mówi Michał Bronakowski ze wsi Netta Druga pod Augustowem. Kiedy odwiedził nas doradca z augustowskiego ODR-u, powiedziałem żartobliwie, że właściwie prowadzę uprawę ekologiczną, bo nie stać mnie było na stosowanie chemii. Nie ma co się śmiać usłyszałem od specjalisty tylko zacząć przestawiać gospodarstwo.

Decyzja o przejściu na ekologiczne metody gospodarowania była i łatwa, i trudna. Łatwa, bo pan Michał właściwie nie miał wyboru. Po przedwczesnej śmierci ojca w roku 1991, będąc nastolatkiem, został z mamą w 27-hektarowym gospodarstwie. Cztery hektary stanowił las, hektar wysokopienny sad, który sadził jeszcze pradziadek. W oborze było zawsze około dziesięciu krów, bo na tych terenach jest sporo łąk. Mleko było wtedy tanie, trudno więc było młodemu gospodarzowi inwestować. Potem nadeszły czasy, kiedy wszyscy wokół zaczęli stawiać na produkcję mleczną, modernizować obory. Pan Bronakowski widział, że nie dotrzyma im kroku. W roku 2000 zaczął więc przestawiać gospodarstwo na metody ekologiczne. W okolicy nie było jednak rynku zbytu na taką żywność, nawet sklepu z żywnością ekologiczną i nie ma go do dziś. Michał Bronakowski, wówczas już z żoną Karoliną, zdecydowali się na produkcję jaj. Mieli odpowiednie pomieszczenia do wychowu kurcząt. Pan Michał zbudował dla nich wybiegi, stawiając ogrodzenia z drewna, jak zalecają ekolodzy. Z drewnem nie ma kłopotu, bo jest przecież własny las. Wybiegi przykrył siatką, żeby kurcząt nie dziesiątkowały żarłoczne sroki, wrony czy jastrzębie. Kury nioski mają osobny budynek z drewnianymi grzędami i wielki wybieg - 3 tys. metrów powierzchni ograniczonej z jednej strony krystalicznie czystą rzeczką. Taki metraż ma do dyspozycji 330 niosek i 50 kogutów. Pan Bronakowski dba o to, by kury cały czas miały zajęcie mogły dziobać pożywienie. Dlatego zbiera zboża tradycyjnie, snopowiązałką, i daje kurom poślad, który zostaje pod młockarnią. W trawniki wokół domu wsiał koniczynę i daje kurczętom nawet to, co skosi kosiarką.

Kury wracają do kurnika o zmroku, który zimą jest doświetlany. Nieśność nie różni się zbytnio latem i zimą. Pani Bronakowska wybiera z gniazd około 210 jaj dziennie, które trzeba szybko zagospodarować. O dziwo, nie ma z tym kłopotu. Wiele osób potrafi już docenić jakość żywności, choć nie wszystkich stać na kupno tej ekologicznej. Pan Bronakowski przyznaje, że jajka z ich gospodarstwa kupują osoby dobrze sytuowane. Para jaj, bo tak je się tu sprzedaje, kosztuje 80 gr. Fermowe można kupić już po 50 gr za parę. Państwo Bronakowscy dotarli do klientów "pocztą pantoflową" znajomi podawali sobie ich adres swoim znajomym. Ryneczek to nie jest dobre miejsce sprzedaży naszej żywności - mówi pan Bronakowski. Wielu sprzedających podszywa się bowiem pod producentów ekologicznych. Wówczas także ci autentyczni tracą wiarygodność.

Adres ekologicznego gospodarstwa państwa Bronakowskich można znaleźć także w internecie, więc po towar zgłaszają się także warszawskie sklepy. W ten sam sposób znajdują odbiorców warzywa: marchew, cebula i ogórki, także kiszone. W ubiegłym roku, kiedy cebula była tragicznie tania, kupił ją drożej o 30 gr za kg znany podlaski przetwórca, Mirosław Angielczyk. Warzyw było dotąd pół hektara, w tym roku będzie dwa razy tyle. Nawożone są kurzakiem, a także obornikiem bydlęcym. W gospodarstwie jest nadal 10 krów, z tym, że są to już krzyżówki z bydłem simentalskim. Niestety, to ekologiczne mięso trafia do konwencjonalnych przetwórni. Państwo Bronakowscy mają zamiar chować także indyki i gęsi. Własnej paszy, głównie zbóż ozimych, które lepiej chronią przed rozwojem chwastów niż jare, na pewno wystarczy.

Hamulcem rozwoju ekologicznych metod gospodarowania jest wyłącznie mentalność rolników - uważa Michał Bronakowski. Boją się, że ekologia przyniesie im straty, bo plony będą maleć. Nasze doświadczenia są inne. Nasze plony wcale nie są gorsze niż sąsiadów. Mamy same zyski: nie wydajemy pieniędzy na drogie opryski, nawozy sztuczne i otrzymujemy dopłaty ekologiczne.


Źródło: "Farmer 08/2005