PRZEGLĄD PRASY: Coraz częściej zaglądamy na półki z certyfikowanymi pokarmami, rośnie nasza świadomość – pisze Ewa Budnik. Na podstawie zwiększającej się ilości chorób cywilizacyjnych przekonujemy się, że tryb życia, jaki prowadzimy nie jest najlepszy dla naszego zdrowia.

Co więcej, rośnie wśród Polaków potrzeba świadomej ochrony środowiska naturalnego, także poprzez konsumowanie żywności z ekologicznej uprawy i hodowli.

Rozwijający się rynek powoduje także zmiany na polskiej wsi. W szybkim tempie przybywa gospodarstw ekologicznych, pomimo że certyfikat ani nie jest za darmo, ani od ręki. Okres przestawienia gospodarstwa trwa często nawet 2 lata. Liczba ekologicznych gospodarstw rolnych może osiągnąć w tym roku w Polsce nawet 11-12 tys. To mniej więcej tyle, ile w Niemczech czy Francji.

Z prognoz Ministerstwa Rolnictwa wynika, że do końca 2010 roku będzie ich u nas około 15 tys. Ich łączna powierzchnia wyniesie 300 tys. hektarów.

Kupując zdrową żywność warto kierować się informacjami na etykiecie. Stojąc przed półką ze zdrową żywnością warto pamiętać, że zgodnie z zasadą nie-wprowadzania w błąd konsumenta, jeśli na opakowaniu pojawia się określenie wskazujące na produkcję ekologiczną, np. bio- lub eko- oznacza to, że produkt faktycznie jest czysty ekologicznie i ma certyfikat.

Posiadanie certyfikatu uprawnia także rolnika do stosowania znaków typowych dla rolnictwa ekologicznego. Polskie prawo nie nakłada jednak takiego obowiązku, dlatego wielu, zwłaszcza małych producentów nadal nie korzysta z tego przywileju.


Źródło: Dziennik Bałtycki