W 2016 r. na terenie Federacji Rosyjskiej wprowadzono ustawę zakazującą upraw GMO, a od 1 lipca 2017 r. w kraju obowiązują wysokie grzywny za użycie niedozwolonych produktów żywnościowych i pasz zawierających GMO. Dodatkowo rosyjski organ Rosselkhoznadzor (Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego) zakazał importu pasz z czterech krajów europejskich: Niemiec, Danii, Finlandii i Francji, twierdząc, że firmy z tych państw dostarczają produkty zawierające GMO bez odpowiedniego oznakowania.


Jak podaje dla GlobalMeatNews Maxim Kirillov, przedstawiciel ds. handlu RusAgro, sytuacja w Rosji dotycząca GMO spowodowała wysoki wzrost cen pasz, wywierając duży nacisk na producentów mięsa, ostatecznie zmniejszając ich konkurencyjność na rynku światowym. Dodał, że zakaz hodowli GMO nie był uzasadniony.
Yuri Kovalev, szef rosyjskiej unii producentów wieprzowiny, wysłał list do ministerstwa rolnictwa, wzywając go do zezwalania na przywóz do tej pory niedozwolonych upraw GMO Z Ameryki Południowej. Obecnie tylko jedna firma ma prawo importować GMO do Rosji, zajmując pozycję monopolistyczną, przez co ceny mączki sojowej GMO na rynku krajowym wzrosły w 2016 r. o 15-20 proc. w porównaniu do średniej światowej. Straty w rosyjskim przemyśle mięsnym szacuje się obecnie na prawie 160 mln USD.


Dla samych rolników obecna sytuację na rynku soi jest trudna - rośnie ciśnienia na marże. Według obserwatorów rynku coraz mocniejszy nacisk władz na firmy paszowe nie wpływa dobrze na cały sektor rolno-spożywczy. Natomiast według władz rosyjskich zakaz uprawy GMO pozwoli stać się potentatem na światowym rynku produktów ekologicznych, tym bardziej, że globalny popyt na naturalną, zdrową żywność stale rośnie.


Przypominamy, że w 2016 r. 19 krajów UE podjęło decyzję o zakazie uprawy GMO. Przez to wielu komentatorów uważa, że rosyjska blokada na europejskie produkty po raz kolejny stanowi jedynie czystą grę polityczną stanowiącą w rzeczywiści obawę przed napływem konkurencji i nowych technologii.

Podobał się artykuł? Podziel się!