Bracia Almas oskarżali Agencję Nieruchomości Rolnych o wywłaszczenie. W słynnej sprawie norweskich inwestorów ze spółki Polfarm, którzy domagali się od Polski 75 mln zł odszkodowania, wyrok zapadł już w czerwcu. Redakcja Farmera otrzymała komentarz z Prokuratorii Generalnej, która prowadziła tę sprawę w imieniu Polski przed międzynarodowym trybunału w Hadze.  

Najpierw w 2009 roku Agencja Nieruchomości Rolnych wymówiła braciom dzierżawę kilku tysięcy hektarów ziemi, rok później upadła ich spółka Polfarm. Panowie Almas stwierdzili, że wypowiedzenie umowy dzierżawy było przejawem bezprawnej polityki ANR, a celem agencji było pozbawianie zagranicznych inwestorów ziemi w Polsce, którą agencja po prostu chciała później odsprzedać polskim rolnikom. Domagali się wielomilionowego odszkodowania, jednak po trzyletnim procesie przegrali.

Co wpłynęło na decyzję sędziów? Jak poinformowała Sylwia Hajnrych, rzecznik Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, trybunał stwierdził przede wszystkim, że „działania ANR nie mogą być przypisane Rzeczpospolitej Polskiej. Natomiast za naruszenie Traktatu odpowiadać może tylko państwo-strona BIT-u”. To znaczy, że  Polska nie może odpowiada za Agencję Nieruchomości Rolnych. BIT (bilateral investment treaty) to międzynarodowe umowy zawierane przez Polskę z innymi krajami, zwłaszcza na początku lat 90’, które miały zachęcać zagranicznych inwestorów do inwestowania w Polsce.

Dlaczego Polska nie odpowiada więc za działania ANR? Ponieważ zdaniem sądu „ANR nie jest organem państwowym, posiada osobowość prawną i działa autonomicznie, jest jedynie nadzorowana przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Regionalnego”. Agencja wykonuje swoje zadania związane z mieniem Skarbu Państwa powierzonym jej po zlikwidowanym państwowym przedsiębiorstwie gospodarki rolnej. Dlatego miała prawo – zdaniem trybunału – wypowiedzieć umowę dzierżawy i za tę decyzję nie może odpowiadać Polska.

Jak napisała rzecznik Sylwia Hajnrych, wypowiedzenie umowy dzierżawy przez ANR nie było wywłaszczeniem pośrednim, co zarzucali bracia Almas. Nie doszło też do żadnych politycznych nacisków, ani instruowania ANR odnośnie do konieczności wypowiedzenia umowy dzierżawy.

Co dalej? Wyrok jest prawomocny w świetle przepisów prawa międzynarodowego i nie przysługuje od niego odwołanie. Norwegowie mogą jednak wszcząć tzw. postępowanie postarbitrażowe.