Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Blog: Rzepak zdrowy, ale nie za duży

Autor: Farmer z powiatu łosickiego

Dodano: 24-05-2018 11:18

Od ostatniego wpisu minęło już trochę czasu. Rzepak obecnie zakończył fazę kwitnienia i wkroczył w fazę formowania łuszczyn. Jest zdrowy, ale też mniej wyrośnięty w porównaniu z poprzednim sezonem.

W drugiej połowie kwietnia dzięki wysokim temperaturom rzepak nabrał nieco wigoru. Jest w dobrej kondycji, lecz dużo niższy niż w ubiegłym sezonie. Jednak z dnia na dzień coraz dotkliwszy stawał się brak opadów, który utrzymywał się niemal do połowy maja. 

Poprzednim razem relację z pola zakończyłem informacją o zastosowaniu preparatów firmy BASF: regulatora/fungicydu Caryx 240 oraz środka owadobójczego Fastac Activ. Byłem zadowolony z ich działania – rzepak pod koniec kwietnia miał właściwy pokrój, był bardzo zdrowy, nie występowały objawy porażenia suchą zgnilizną ani czernią krzyżowych. Plantacja była też wolna od szkodników.

Pomimo trudnych warunków (zniszczona po zimie rozeta i brak opadów) rzepak wykształcił rozgałęzienia boczne, co w tegorocznym sezonie przy niższej obsadzie ma duże znaczenie. Kilka tygodni po zastosowaniu środka Caryx nie było zdecydowanej różnicy w wysokości roślin w porównaniu z miejscem kontrolnym. Natomiast dało się zauważyć różnicę w liczbie rozgałęzień bocznych, które na chronionym obszarze wykształciły się też z niższych partii rośliny. Brak wyraźnego skrócenia roślin można prawdopodobnie wytłumaczyć niedoborami wody – wyraźnie było widać, że ich wzrost jest wolniejszy niż zazwyczaj.

Jednak pomimo moich wcześniejszych obaw rzepak rozpoczął kwitnienie dosyć wcześnie, ok. 27 kwietnia. Wspomnę jeszcze, że w międzyczasie dokarmiłem rzepak mikroelementami i siarczanem magnezu.

Pomimo przeciągającej się suszy 8 maja podjąłem decyzję o zabiegu na płatek w rzepaku. Wiązałem to też ze spodziewanymi opadami deszczu, które na pewno spowodują rozwój chorób. Uznałem, że w takich warunkach idealnie sprawdzi się środek zawierający substancję czynną z grupy strobiluryn, co pozwoli na stymulację rzepaku do dalszej wegetacji. Ważne jest dla mnie także zabezpieczenie plantacji rzepaku jeszcze przed wystąpieniem objawów. Do moich oczekiwań idealnie pasował przekazany do testu fungicyd Pictor 400 z firmy BASF – użyłem go w zalecanej dawce 0,5 l na ha. Zabieg połączyłem ze zwalczaniem szkodników łuszczynowych. Oprysk udało się wykonać w optymalnych warunkach, w godzinach wieczornych, po oblocie pszczół.

Tak, jak przewidywałem, kilka dni później przyszła fala opadów, więc byłem zadowolony z zastosowanej ochrony. Z doświadczenia wiem, że to bardzo ważne. Zabieg na płatek to ostatni moment, kiedy możemy jeszcze realnie wpłynąć na plonowanie poprzez zabezpieczenie przyszłych łuszczyn.

Na chwilę obecną nie planuję dalszych zabiegów w rzepaku. Ewentualne interwencje będą związane z wystąpieniem pryszczarka. Za kilka dni podzielę się z wami efektami zastosowanej przeze mnie ochrony fungicydowej. Obecnie plantacja wygląda dobrze, ale z pewnością rekordów plonu nie będzie. Susza w kwietniu i w maju w okresie kwitnienia, niestety, miała na to duży wpływ. Mam nadzieję, że w najbliższym okresie deszcze będą bardziej regularne.

Zobacz inne wpisy: Doświadczenia polowe u farmera z Farmerem - Rzepak

×