Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Prezes PZHiPBM: Sam jestem hodowcą i widzę wzrost opłacalności hodowli bydła mięsnego

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 06-12-2018 14:14

Podczas Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jacek Zarzecki prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego zwracał uwagę na to, że sektor wołowiny to perspektywiczna gałąź polskiego rolnictwa, co przedstawiają ostatnie dane statystyczne. Jednocześnie powiedział, że – nie powinniśmy mieć negatywnego obrazu tego sektora. Sam jestem hodowcą, mam 70 krów mamek limousine i widzę wzrost tej opłacalności produkcji.

W trakcie komisji, Jacek Zarzecki podsumował obecną sytuację w sektorze wołowiny, przedstawiając kilka aktualnych statystyk. – Posłużę się danymi. Jeszcze w 2015 r.  spożycie wołowiny było na poziomie 1,2 kg/os., dzisiaj prognozy mówią o 3,4 kg/os. za rok 2018. Hodowcy w skupach dostają średnio 9-10 zł/kg żywca wołowego ras mięsnych. Odnotowano również wzrost opłacalności w ciągu jednego roku na poziomie 6-7 proc. Sam jestem hodowcą z woj. warmińsko-mazurskiego, mam 70 krów mamek limousine i mogę powiedzieć, że widzę wzrost tej opłacalności.

Prezes, przypomniał także, że Polska jest siódmym producentem w Europie i drugim eksporterem tego gatunku mięsa, zaraz po Irlandii. - Eksportujemy około 90 proc. naszej produkcji i polska wołowina jest hitem eksportowym. Czekają nas wielkie wyzwania w ciągu najbliższych lat. Za chwile mamy sytuację brexitu, gdzie wołowina irlandzka znajdowała rynek zbytu. Teraz ten towar trafi na rynek wewnątrzeuropejski.

Kolejny element to rosnący import cieląt do Polski, co wskazuje na konieczność lepszego wsparcia krajowej hodowli. – To oznacza, że pogłowie stada bydła ras mięsnych jest dzisiaj niewystarczające.

Uczestnicy sejmowej dyskusji wskazywali też na konieczność rozwoju krajowego spożycia wołowiny przez konsumentów, bo nie powinno się opierać całego sektora wyłącznie na eksporcie.

Jak powiedział Zbigniew Tkaczyk wiceprzewodniczący OPZZ RIOR – Duża część wołowiny na krajowy rynek płynie z produkcji mlecznej, często jest ona gorszej jakości, niż ta kierowana na eksport. Za to w kraju mamy ceny zaporowe jeśli chodzi o wołowinę. Fundusze promocji wykorzystujemy, bo rynki zewnętrzne są nam nieodzowne, ale musimy patrzeć na branżę jak inne wysokocywilizowane kraje. Na pierwszym miejscu jest rynek krajowy, później są rynki zewnętrzne. W sektorze wołowiny jesteśmy w stanie coś zrobić. Tam, gdzie wypadły gospodarstwa trzody chlewnej z powodu ASF można wejść z produkcją wołowiny, wejść z produkcja mleka.

×