Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Awantura o dziki - los zwierząt ważniejszy od rolnika?

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 11-01-2019 14:16

Szum jaki nastąpił po ogłoszeniu planów wzmożonego odstrzału dzików po raz kolejny udowadnia, że dla pewnych środowisk więcej godności i praw mają zwierzęta, niż ciężko pracujący ludzie.

Ostatnie dni przyniosły szokujące wprost informacje: w naszym kraju mamy miliony ekspertów specjalizujących się w zwalczaniu afrykańskiego pomoru świń i w gospodarce łowieckiej. Aktorzy, piosenkarze, celebryci, a także miliony zwykłych ludzi jak jeden mąż bronić zaczęli nieszczęsnych dzików przed barbarzyńskimi planami Ministerstwa Środowiska. Nikomu bynajmniej nie przeszkadza, że większość z wspomnianych osób nie umie pewnie rozszyfrować nawet skrótu ASF, nie mówiąc już o znajomości szczegółów zwalczania tej choroby. Przecież powszechnie wiadomo że odstrzał to tylko i wyłącznie kolejna fanaberie rządzących, którzy nie mają przecież ciekawszych zajęć.

Mówiąc poważnie: przeraża siła z jaką organizacje związane z ochroną przyrody walczą o zablokowanie odstrzału. Nikogo nie interesuje los dziesiątek tysięcy krajowych rolników. Dziś informowaliśmy o tym, iż do tej pory w naszym kraju z powodu ASF ubito 43 tys. świń:

>>>>> Czytaj więcej: 43 tys. świń zostało wybitych od 2014 roku z powodu ASF

Czy ktoś z owych samozwańczych obrońców przyrody zastanowił się ile zwierząt zostanie ubitych jeżeli ASF rozszerzy się na większy obszar kraju? Oczekiwać należy, że straty będziemy liczyć w milionach świń. Za nieetyczne uważa się strzelanie do ciężarnych samic dzików i loch z warchlakami. A czy etyczne będzie wybicie dziesiątek czy setek tysięcy loch w stadach zarażonych ASF? Czy wtedy obrońcy przyrody także stawią czynny opór? Czy ktoś zastanowił się nad losem rolników którzy w jednej chwili mogą zostać pozbawieni często jedynego źródła dochodu? Czy ktoś zastanowił się ilu ojców będzie musiało wyjechać za chlebem za granicę żeby utrzymać rodzinę? Czy ktoś zastanowił się ile osób mając przed sobą widmo bankructwa odbierze sobie życie? To wszystko nie jest przecież ważne, ważna jest medialnie chwytliwa nagonka.

Warto nadmienić, że pośrednio, to właśnie środowiska obrońców praw zwierząt odpowiadają za obecną sytuację. Gdy w 2015 roku ówczesny Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marek Sawicki postulował odstrzał dzików w regionach objętych ASF (a było to wtedy kilka powiatów na Podlasiu), na skutek oporu „ekologów” decyzja ta została zablokowana. Gdyby wówczas podjęto kategoryczne kroki, dziś ASF w naszym kraju byłby być może historią. Ocaliło by to los kilkudziesięciu tysięcy świń, a także owych dzików których tak zajadle bronią miłośnicy przyrody.

W całej sytuacji pojawiają się na szczęście głosy rozsądku, jednak nikną one w nawale medialnej burzy. Jako nasz obowiązek uznaliśmy zatem wyrazić swoje stanowisko w kwestii odstrzału dzików.

Nie chcemy rozsądzać, czy „drastyczny” odstrzał dzików rozwiąże problem ASF w kraju.Wiemy na pewno że musi być on przeprowadzony z głową. Nie sztuka strzelać do wszystkiego co się rusza, nie popieramy też kompletnej likwidacji populacji dzików w kraju (co zresztą nie oszukujmy się nie jest wykonalne). Ograniczenie pogłowia potrzebne jest przede wszystkim w newralgicznych punktach, czyli w granicach dotychczasowego zasięgu choroby. W tej chwili nie możemy sobie pozwolić sobie na to, by pomór zdobył kolejne przyczółki. Bez podjęcia zdecydowanych działań pomór w szybkim tempie dotrze w pozostałe części kraju, w tym do regionów o dużej koncentracji produkcji trzody. Dlatego za konieczne uważamy ograniczenie pogłowia dzików w pasie granicznym pomiędzy obszarem występowania ASF.

Konieczny wydaje się również odstrzał dzików na obszarach już objętych strefami ASF – tam wciąż funkcjonują bowiem gospodarstwa trzodowe, a ich właściciele ze względu na występowanie wirusa ponoszę kolosalne straty.

Oczywiście niezbędne jest także uszczelnienie granic. Wzdłuż całej granicy naszego kraju z Rosją, Litwą i Białorusią, a także na znacznym odcinku granicy ukraińskiej nieustannie znajdowane są kolejne padłe dziki. Jednak i tutaj odstrzał należy prowadzić w sposób inteligentny. W chwili wybicia dzików w strefie przygranicznej, na ich miejsce przyjdą kolejne, z których znaczny odsetek mogą stanowić zwierzęta zarażone ASF. Może warto powrócić do wielokrotnie wyśmiewanego pomysłu budowy płotu na granicy? Koszty tej inwestycji z pewnością będą dużo niższe niż straty już poniesione przez obecność ASF w naszym kraju.

Nie zapominajmy też o konieczności starannego poszukiwania i utylizacji już padłych dzików. Wydaje się to fundamentem zatrzymania epizootii.

Pamiętamy, że opanowanie problemu ASF leży w interesie nie tylko polskiej, ale także unijnej gospodarki. Wystarczy, aby wirus ASF przedostał się do Niemiec, a spodziewać należy się kryzysu, jakiego Europa nie pamięta. O dziwo nawet Komisja Europejska ustosunkowała się pozytywnie do planów redukcji pogłowia dzików w naszym kraju:

>>>>> Czytaj więcej: Plan odstrzału dzików popierany przez KE

Co więcej: nasze stanowisko zdaje się pokrywać z stanowiskiem KE. Cytowana przez Polską Agencję Prasową rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen powiedzieć miała że odstrzał "może być wykorzystany do redukcji populacji dzików, pod warunkiem, że prowadzony jest we właściwym miejscu i we właściwy sposób". Warto jednak poruszyć jeszcze jeden problem: kto takowy odstrzał ma zaplanować i przeprowadzić? Czy przypadkiem kolejny raz nie skończy się na szumnych zapowiedziach, a finalnie okaże się, że czeka nas kilka dni chaotycznych działań, których efekt będzie mizerny?

Stając przed tematem odstrzału dzików nie unikniemy naturalnie dylematów etycznych. Ograniczenie populacji wydaje się w tym przypadku jednak mniejszym złem. Nie tylko dla dziesiątek tysięcy rolników, ale również dla samych zwierząt. Bardziej humanitarny wydaje się odstrzał, niż wielogodzinne konanie dzika w efekcie wystąpienia ASF. Jest on również bardziej humanitarny niż późniejsza likwidacja stad zarażonych chorobą. Niestety już dziś obserwujemy ustępstwa ze strony rządowej. Mówi się o rezygnacji z odstrzału ciężarnych loch. Jak widać tak trudna decyzja, to zbyt duży koszt polityczny i wizerunkowy dla obecnych władz.

>>>>> Czytaj więcej: Zakaz strzelania do ciężarnych loch?

Prawdopodobnie zatem wielka burza o dziki okaże się burzą w szklance wody i nie przyniesie oczekiwanych przez wszystkich rolników działań. I kolejny raz okaże się, że dziki, łosie, czy nawet kornik w Puszczy Białowieskiej mają więcej godności i większe prawa niż ciężko pracujący ludzie.

 

×