Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

SRW RP wspiera wyjątkowe produkty, w tym wieprzowinę „bez GMO”

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 15-04-2019 11:58

Wyroby mięsne bez GMO w woj. kujawsko-pomorskim utrwaliły już swoją markę wśród lokalnych konsumentów. Do przedsięwzięcia przyłączają się również kolejni hodowcy świń oraz zakłady mięsne. Działalność wpisuje się również w programy prowadzone przez Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP, promujące wysokiej jakości tradycyjne wyroby mięsne, czyli programy: Wykwintne Wędliny Wielkopolskie i Wykwintne Wędliny Kujawsko-Pomorskie.

„Kujawsko-pomorska wieprzowina – tucz bez GMO” to działalność, która od 2015 r. jest prowadzona na terenie woj. kujawsko-pomorskiego przez hodowców świń rasy puławskiej, zakłady mięsne, restauracje oraz Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, przy wsparciu naukowym Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy.

Jak mówi Sławomir Homeja, hodowca świń rasy puławskiej, jak i główny z inicjatorów przedsięwzięcia – nasze zwierzęta mają wyróżnik, są żywione paszami bez udziału pasz GMO. To się udało, zaufały nam zakłady, restauracje, znaleźliśmy odbiorców, a konsumenci już dzisiaj rozpoznają nasz produkt. Zakłady mięsne za zwierzęta płacą nam złotówkę więcej od ceny rynkowej. Tucz trwa dłużej niż w chowie konwencjonalnym, jednak mam też sporo dodatkowych korzyści w zakresie wzbogacenia gleby w azot z racji tego, że sam uprawiam bobowate wykorzystywane później na paszę. Już nie można powiedzieć, że to się nie uda. Ważne jest, że pomagają nam też zakłady, które ciągną to na swoich barkach, podobnie jak Stowarzyszenie, które również się włącza w ten projekt.

Stado Sławomira Homei liczy 30 loch. Pozostali hodowcy, prowadzący tego typu działalność także posiadają stada, oscylujące wokół tej wielkości.

Andrzej Zawistowski, właściciel Masarni Władysławowo, od początku zaangażował się w ten projekt. Dzisiaj mówi, że konsumenci chętnie zakupują wędliny oznaczone znakiem „bez GMO”. – Jest to wyrób ciekawy, wyjątkowy i szczególnej jakości, wyrabiany w sposób tradycyjny. Bez GMO to tylko dodatek. Wolno rosnące świnie charakteryzują się później znacznie lepszym typem mięsa i tłuszczem śródmięśniowym, co nadaje im szczególnych walorów smakowych, ale i technologicznych – mówił.

Na początku tego roku, w zakresie tuczu bez GMO powołano w Minikowie konsorcjum. Nastąpiło podpisanie umów przez podmioty zakładające konsorcjum, w które włączają się m.in. rolnicy, przetwórcy, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk, KPODR Minikowo. Konsorcjum zakłada uwzględnienie w projekcie większy zakres ras świń odchowywanych bez udziału GMO, o krajowe i zachowawcze rasy świń.

Podczas marcowego spotkania w siedzibie SRW RP, gdzie dyskutowano o potencjale chowu świń bez użycia pasz GMO, Grzegorz Rykaczewski, analityk Santander Bank Polska, ocenił sam pomysł jako bardzo dobry, mówiąc: – Aktualnie zauważamy, że popyt na tego typu produkty jest duży i cały czas rośnie. Potwierdza to przykład tego, co wydarzyło się w mleczarstwie, czyli że dzisiaj już większość mleczarni wytwarza swoje produkty w systemie non GMO. W produkcji mięsa na pewno będzie to trudniejsze, ale można odnieść podobny sukces. Warto korzystać z szans, jakie dają nam konsumenci. W Polsce rośnie zapotrzebowanie na tego typu żywność, w tym na żywność ekologiczną, za czym polska produkcja niestety nie nadąża. Dzisiaj nie jesteśmy w stanie zaspokoić tego rynku, dlatego import takiej żywności nieustannie rośnie – podsumował.

Mięso świń karmionych paszami bez GMO, cieszy się dużym zainteresowaniem, nie tylko zakładów mięsnych i przetwórców ale też sieci handlowych, jak np. Auchan.

×