Do powstania tak rygorystycznych przepisów zmusiła Brukselę sytuacja na rynku żywnościowym. Rekordy cenowe z 2007 roku spowodowały dyskusję o przyczynach. Wnioski nie były dla branży biopaliwowej optymistyczne.

Według jednego z ekspertów Banku Światowego, ceny żywności wywindowała właśnie produkcja „zielonego paliwa”. Z wyliczeń wynikało, że bioester i bioetanol mógł je podnieść nawet o 75%. Mimo, że takie wyliczenia wielokrotnie krytykowano, zgoda co do negatywnego wpływu biopaliw na ceny żywności była. A dziś mamy tego pierwsze efekty - przepisy, które rewolucjonizują rynek.

Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw: produkcja żywnościowa pozostanie żywnościową i będą zanikały zachęty czy raczej docelowo znikną do stosowania tych surowców żywnościowych przecież do produkcji biopaliw. Także w pewnej perspektywie czasowej produkty biopaliwowe muszą nimi przestać być.

Co na to branża? Jej przedstawiciele przyznają, że przepisy są dość kontrowersyjne. Przypominają jednocześnie, że ostatecznych ustaleń na razie nie ma. Przepisy wejdą w życie w 2011 roku. Nie spowoduje to natychmiastowego załamania produkcji. Większe zagrożenie to konieczność 20% redukcji emisji dwutlenku węgla w 2020 roku.

Tomasz Pańczyszyn, Krajowa Izba Biopaliw: instalacje, które obecnie produkują, będą mogły funkcjonować do 2020 roku. Na pewno do 2017 bez konieczności dodatkowych inwestycji jak na przykład budowa biogazowi, która dodatkowo redukowałaby emisję CO2 przy produkcji biokomponentów.

Czym zastąpić dotychczasowe surowce do produkcji biopaliw? Bruksela chce, żeby rzepak czy inne płody rolne sukcesywnie zastępować surowcami nie przeznaczonymi do spożycia. W ten sposób powstałyby biopaliwa tak zwanej drugiej generacji, produkowane na przykład z odpadów lub celulozy. Jak na razie takich instalacji w Europie jest zaledwie kilka.


Źródło: Agrobiznes/Radosław Bełkot

Podobał się artykuł? Podziel się!