To jest projekt dyskutowany w ministerstwie skarbu państwa oraz ministerstwie rolnictwa praktycznie od roku. To nasza reakcja na to się działo w 2007 roku, gdy decyzją poprzedniego rządu zamykano cukrownie. Teraz chcemy, aby pracownicy tych zakładów znów otrzymali możliwość zatrudnienia, a rolnicy szansę na dostarczanie płodów rolnych. Naszą wizję jest to, aby zamknięte cukrownie pracowały na potrzeby energetyki. A konkretnie by budować kompleksy energetyczne na bazie odnawialnych źródeł energii – tłumaczy Jan Bury. 

Chcemy związać wysiłki Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) oraz Krajowej Spółki Cukrowej (KSC). Te dwa zarządy w sposób jasny i spójny powinny przygotować pilotażowe projekty w zamkniętych cukrowniach w Łapach i Wożuczynie. Zakładamy, że zanim będą widoczne efekty tych działań w między czasie powinny pojawić się kolejne projekty dotyczące innych zamkniętych cukrowni.

Myślimy to o Częstocicach i Żninie. Chcemy także, aby w te działania poza PGE włączyły się inne grupy energetyczne czy to będzie gdańska Energia czy katowicki Tauron – przekonuje wiceminister Bury.  

Biogazowanie nie są czymś nowym. W Niemczech uruchomiono świetne bio-gazownie w oparciu o produkcję z zielonej masy kukurydzianej – przekonuje Jan Bury, który przypomina, że w Niemczech jest około 4 tysięcy takich instalacji o mocy od 1 do 2 megawatów.

Tym na pewni byliby zainteresowani nie tylko rolnicy, potencjalni dostawcy surowca, ale także samorządy, bo to tworzenie nowych miejsc pracy na ich terenie – twierdzi Jan Bury.

Źródło: farmer.pl