Być może coś w tym jest gdyż w Polsce stale rośnie areał upraw roślin przeznaczonych na cele energetyczne. Jednak jest to działanie zgodne z wymogami UE i faktem, że produkcja biopaliw w naszym kraju jest praktycznie w powijakach i musi być prędko rozwijana. Bruksela naciska i za opóźnienia grozi karami, a firmy naftowe wypełniają tylko obligatoryjne minima udziału biokomponentów w paliwie.

Problem nabiera kolorów, gdy zaczynamy zagłębiać się w szczegóły. A te wkładają argumenty w ręce przeciwników biopaliw.

Do produkcji paliw pierwszej generacji wykorzystuje się takie rośliny jak kukurydza i inne zboża oraz trzcina cukrowa. To zaś oceniane jest krytycznie, gdyż ma to powodować wzrost cen żywności i zmniejszać powierzchnię gruntów przeznaczanych na produkcję żywności. Natomiast do wytworzenia 120 litrów etanolu potrzeba tyle zboża, ile jedna osoba zużywa w ciągu roku. A ta ilość paliwa wystarczy do przejechania zaledwie 1500 kilometrów. Czy stać nas na taką rozrzutność?

Przeciw tym argumentom zwolennicy produkcji biopaliw przedstawiają inne analizy, z których wynika, że prawdziwą przyczyną rosnących cen żywności nie jest wzrost zużycia biopaliw, gdyż to tylko jeden z mniej istotnych czynników. Tak naprawdę na ceny żywności wpływa rosnąca liczba ludności na świecie, która ma rosnąć dalej - z obecnych 6,5 mld do 9 mld w 2050 r.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!