W czwartek, dzień po przyjęciu przez Komisję Europejską raportu o stanie unii energetycznej, unijne stowarzyszenie producentów energii elektrycznej Eurelectric wraz z Polskim Komitetem Energii Elektrycznej (PKEE) zorganizowały w Brukseli konferencje na ten temat.

Prezes Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), jednocześnie przewodniczący PKEE Marek Woszczyk ocenił, że oryginalny, przedstawiony przez Polskę pomysł unii energetycznej, który koncentrował się na kwestiach gazowych, a także uniezależnieniu Europy od jednego kierunku dostaw ma niewiele wspólnego z obecną strategią Komisji Europejskiej.

- To, z czym mamy do czynienia dzisiaj, ma tę samą nazwę (co propozycja Polski), ale pod względem treści jest czymś zupełnie innym. Jest to pewna strategia dotychczasowych strategii energetycznych. Ubolewam nad tym, że ona koncentruje się jedynie na kwestiach klimatycznych, nawet nie środowiskowych, ale jednym elemencie środowiska, jakim jest klimat - powiedział na marginesie konferencji Woszczyk.

Szef Eurelectric, Antonio Mexia, podkreślił z kolei podczas spotkania z dziennikarzami, że UE potrzebne jest spójniejsze podejście do polityki odnawialnych źródeł energii, bezpieczeństwa dostaw, rynku wewnętrznego i połączeń energetycznych między państwami unijnymi.

Jak wskazywał, firmom potrzebna jest jasna długoletnia perspektywa dotycząca reguł, jakie będą obowiązywać na rynku, ponieważ ich horyzont inwestycyjny jest bardzo długi. "Odkładając decyzję ws. regulacji, generuje się dodatkowe koszty, którymi są obciążani konsumenci" - przekonywał.

Energetyka, zwłaszcza w naszym kraju, jest przeciwna reformom, które mają służyć podnoszeniu cen uprawnień do emisji gazów cieplarnianych.

- Jeżelibyśmy mieli taką sytuację, że ceny uprawnień rosną o 1 euro, to się przekłada o 1 euro więcej za megawatogodzinę (MWh) energii kupowanej przez konsumenta. To jest dużo - podkreślił w rozmowie Woszczyk. Obecnie cena 1 MWh wynosi ok. 600 zł wraz z dystrybucją dla końcowego klienta.

Zdaniem szefa PGE unijny mechanizm handlu pozwoleniami na emisję gazów cieplarnianych (EU-ETS) staje się rodzajem podatku węglowego. - On jest nakładany na firmy energetyczne, a w konsekwencji na obiorców - zaznaczył.