- Grupa Azoty Puławy będzie budowała blok węglowy dopasowany do swoich potrzeb, bez sprzedaży energii elektrycznej na zewnątrz - powiedział Janiszek we wtorek na konferencji prasowej w Puławach.

W ubiegłym tygodniu Grupa Azoty Puławy podjęła decyzję o zamknięciu przetargu na budowę bloku gazowo-parowego o mocy 400 MWe. Jednocześnie rada nadzorcza spółki udzieliła zarządowi zgody na rozpoczęcie przygotowań do budowy bloku energetycznego zasilanego węglem kamiennym. Blok ma zapewnić dostawy energii elektrycznej i ciepła dla Grupy Azoty Puławy.

Elektrownia gazowa miała kosztować ponad 1,1 mld zł. W ubiegłym roku wydane zostało pozwolenie na jej budowę, która miała zakończyć się w 2019 r. W przetargu na wykonawcę wpłynęły dwie oferty, od spółek GE Power i Siemens.

Janiszek powiedział, że planowana wcześniej elektrownia byłaby zbyt duża jak na potrzeby puławskich zakładów. Wytwarzałaby bardzo dużą nadwyżkę energii elektrycznej; trzy czwarte wyprodukowanej energii trzeba byłoby sprzedawać na wolnym rynku. "W 2014 r. popełniono zaniechania przy analizie tego, czego potrzebuje grupa Puławy, nasze linie produkujące nawozy i chemię" - powiedział Janiszek.

- Analitycy rozumieją dzisiaj, że ten blok dla naszej spółki był za duży. Dlatego, że nasz biznes potrzebuje ciepła, pary technologicznej, tego się nie kupi na zewnątrz, a nie energii, gdzie trzy czwarte(...) trzeba ulokować na rynku po cenie wyższej niż dzisiejsza - dodał Janiszek.

Zaznaczył, że elektrownia gazowa nie gwarantowałaby nadwyżek ciepła, co groziłoby postojami przy ewentualnych awariach, bądź przerwach remontowych.

Budowa bloku gazowego przyniosłaby poważne konsekwencje dla spółki i całej Grupy Azoty - zaznaczył Janiszek. Przypomniał, że w 2014 r. ze spółki, która miała budować elektrownię Puławy wycofała się spółka z grupy PGE. W tej sytuacji cała odpowiedzialność za dostarczenie zakontraktowanej energii elektrycznej odbiorcom zewnętrznym spadłaby na Azoty Puławy, przy braku mocy rezerwowych.

Janiszek dodał, że przy projektowaniu elektrowni gazowej nie zostały uwzględnione koszty związane z jej przyłączeniem do sieci cieplnej, wodnej, kanalizacyjnej i innymi instalacjami zakładów. To spowodowałoby w praktyce podwojenie nakładów inwestycyjnych na całość projektu - ocenił.