Rolnicy inwestujący w mikroinstalacje OZE mogliby uniezależniać się od dostawców energii i sami mogliby zarabiać na sprzedaży energii do sieci. Inwestycje w OZE nie dają szybkiego zwrotu poniesionych nakładów, dlatego polityka państwa w tym zakresie powinna być dokładnie przemyślana.

- Uważam, że poważnym źródłem finansowania tego typu rozwiązań powinien być także PROW, niezależnie od wsparcia w ramach polityki spójności. Wytwarzanie w gospodarstwach rolnych energii elektrycznej czy energii cieplnej z odnawialnych źródeł energii, jest działaniem, które ma bezpośredni związek z ochroną klimatu i w ramach PROW mogą być finansowane inwestycje nieprodukcyjne, które wpływają korzystnie na klimat i środowisko naturalne. W związku z tym, PROW powinien dofinansowywać takie inwestycje, ale niestety nie należy się spodziewać jakiegoś przełomu w podejściu do tego przez rząd. - powiedział Marek Zagórski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej.

W projekcie PROW zapisano co prawda, że mogą być finansowane inwestycje w gospodarstwach związane z ochroną środowiska, ale te, które mają uzasadnienie ekonomiczne. Dlaczego wykorzystywanie OZE musi być specjalnie uzasadnione ekonomicznie, skoro jednocześnie w kryteriach kwalifikowalności zakłada się preferowanie wykorzystania OZE? Tego nie wiadomo.

- Wydatki na mikro instalacje OZE mogłyby wchodzić w limit 30 proc. wydatków, które państwo członkowskie UE musi przeznaczyć w ramach PROW właśnie na działania związane z ochroną klimatu i środowiska naturalnego. Przypomnę, że w poprzednim okresie finansowania, była to tak zwana druga Oś - programy rolno środowiskowe, rolnictwo ekologiczne, ONW i zalesianie. Gdybyśmy w PROW wydzielili pewną część środków na inwestycje w tym zakresie, wg mnie mogłoby to być 1,5 mld euro w całym okresie programowania na przykład poprzez ograniczenie wydatków na ONW typ nizinny, to moglibyśmy uzyskać nieprawdopodobny efekt z dzisiejszego punktu widzenia. - dodaje Zagórski.