PiS domaga się wyjaśnień od marszałek Sejmu i MSW. Z kolei szef Kancelarii Sejmu złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez protestujących.

Protestujący domagają się ustawy, która spowoduje, że wiatraki będą stawiane w odległości nie mniejszej niż 3 kilometry od zabudowań.

Jak relacjonował dziennikarzom w piątek szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, w czwartek około 23.00 bezpodstawnie użyto siły wobec kilku osób protestujących w Sejmie, mimo że mieli przepustki ważne do północy wystawione na prośbę klubu PiS. Podczas konferencji w Sejmie posłowie PiS zaprezentowali materiał filmowy z wypowiedziami protestujących. "Wpadło do pomieszczenia 30-40 panów w czarnych mundurach. Rzucili się na nas (...) Przetrzymano nas w samochodach policyjnych około 40-50 minut. Okazało się, że w pozostawionym sprzęcie takim, jak laptopy, komórki, aparaty fotograficzne wszystkie pliki zostały usunięte" - relacjonowała jedna z zatrzymanych.

"Bezpodstawnie użyto siły wobec obywateli naszego kraju, którzy byli legalnie w gmachu Sejmu. Naruszono prawo własności. Skasowano zapisy elektroniczne w komórkach i laptopach wolnych obywateli w wolnym kraju. Dodatkowo są wzywani na policję" - podkreślił Błaszczak.

Podczas konferencji politycy PiS domagali się wyjaśnień od marszałek Sejmu, jaka była podstawa działań, kto i dlaczego interweniował. Błaszczak zwrócił się o upublicznienie nagrania z monitoringu gmachu Sejmu. Poinformował też, że wysłał pismo do ministra spraw wewnętrznych z pytaniem o to, kto zwrócił się do policji o interwencję i na jakiej podstawie.

Po konferencji PiS z dziennikarzami spotkał się zastępca szefa Kancelarii Sejmu Jan Węgrzyn. Jak podkreślił, posłanka PiS Anna Zalewska zaprosiła na czwartek grupę osób na posiedzenie podkomisji i zespołu parlamentarnego oraz na konferencję. "Zgodnie z zarządzeniami dotyczącymi przebywania osób na terenie Kancelarii Sejmu te osoby powinny po zakończeniu tych wydarzeń z Sejmu wyjść" - powiedział.

Węgrzyn podkreślił, że przed 18.00 przedstawiciele Kancelarii rozmawiali z posłanką PiS; prosili ją, by protestujący opuścili Sejm. "Osoby zaczęły przygotowania o charakterze okupacyjnym: wywiesiły bannery, przygotowały miejsce do spoczynku. Wtedy postanowiliśmy zastosować prawo" - wyjaśnił.