Łazor podkreśla, że dzięki niemu będzie można skutecznie zarządzać ryzykiem portfela energii .

Na TGE handluje się energią już od 2000 r., ale różnica między nowym instrumentem a dotychczasowym handlem polega na tym, że transakcje nie będą rozliczane fizycznie poprzez dostawę energii, lecz finansowo. Oznacza to, że zawarcie transakcji nie zobowiązuje ani do dostarczenia, ani odbioru jakiejkolwiek energii.

- Odrywamy się od kabli, ponieważ towar, którym dzisiaj handlujemy, na koniec dnia musi przepłynąć od sprzedającego do kupującego. Energia elektryczna, jest takim samym towarem, jak inne, ale posiadającym unikalne cechy - energia jest produkowana, sprzedawana i konsumowana w czasie rzeczywistym, nie może być magazynowana. Dlatego tak ważna jest możliwość handlu ustandaryzowanymi kontraktami finansowymi na energię dostarczaną w przyszłości. Teraz nie będzie nas ograniczała infrastruktura, transakcje będą rozliczane finansowo - powiedział PAP Łazor.

Instrument ma być bardzo podobny do kontraktów typu futures, jakimi w Polsce handluje się na GPW. Jak dodaje Łazor, przygotowywał go ten sam zespół, który wdrażał pierwszy produkt futures na GPW. Pierwsze transakcje na TGE mają ruszyć 4 listopada br.

Kontrakty futures dla energii elektrycznej wykorzystywane są do zabezpieczania się przed niekorzystną zmianą ceny głównie przez dużych uczestników rynku energii. Właśnie temu mają służyć instrumenty pochodne. Ci, którzy sprzedają, chcą zabezpieczyć jak najwyższą cenę, kupujący natomiast chcą kupić towar jak najtaniej.

- Na giełdach energii, które oferują produkty finansowe i towarowe, obroty produktami finansowymi są nawet kilka razy większe niż tymi z fizyczną dostawą. Tego typu kontrakty przekładają się przede wszystkim na przewidywalność ceny energii, jaką na końcu kupuje klient - mówi prezes TGE.

Instrumentem bazowym dla kontraktów będzie indeks TGe24 - określany na podstawie transakcji zawartych podczas pierwszego fixingu (momentu ustalenia kursu) na Rynku Dnia Następnego (RDN) energii elektrycznej.

Łazor podkreśla, że wprowadzenie RIF zwiększy przede wszystkim płynność rynku, podmioty finansowe na nim działające w dłuższej perspektywie przejmą ryzyko od producentów, którzy koncentrują się na podstawowej działalności, np. produkcji energii elektrycznej. Dzięki możliwości handlu na RIF mają zapewnione stałe i przewidywalne zyski ze sprzedaży. - Poza tym jest to rynek finansowy, na którym można również inwestować - dodaje Łazor.