W województwie opolskim odnotowano przypadki sprzedawania bardzo taniego paliwa. Jego cena różni się od tego kupowanego na stacjach benzynowych nawet o 30 groszy na litrze. Cysterny przywożą paliwo wprost do gospodarstw. Przy zakupach dokonywanych przez większe gospodarstwa, nawet w ilości 20 tys. litrów, różnica w należności może sięgać nawet 6 tys. zł. Problemem jest to, że paliwo może być tak tanie, ponieważ najprawdopodobniej sprzedająca je firma nie odprowadziła podatku VAT i akcyzy.

- Nawet, jeśli rolnik kupi to paliwo legalnie i ma na to fakturę, a firma nie odprowadzi podatków, to fiskus może się domagać zapłaty podatku od kupującego i to do pięciu lat wstecz od transakcji - przestrzega prezes Izby Rolniczej w Opolu Herbert Czaja.

- Nie jest ważne, czy paliwo kupimy na stacji czy od jakiejś firmy, która przyjechała do nas do domu. Może ona nawet działać całkowicie legalnie, ale wystarczy, że z powodu kłopotów finansowych nie zapłaci podatków, a państwo będzie się mogło tego domagać od nas - dodał.

Izba Rolnicza w Opolu zamierza na spotkaniach z rolnikami informować o tym problemie. - Będziemy tłumaczyć, że nie warto, bo można sporo stracić na takim interesie. Tracą nie tylko rolnicy, którzy nie mają możliwości sprawdzenia czy firma jest uczciwa, ale traci także państwo - powiedział Herbert Czaja. - Mamy różne inspekcje, które powinny się zajmować kontrolami, nie możemy odpowiedzialnością obarczać rolników - dodał.

Sprawa ma zostać poruszona także na najbliższym walnym zgromadzeniu izb rolniczych. Rolnicy chcą zawnioskować do ministra finansów o zmianę niekorzystnych dla nich przepisów.

Podobał się artykuł? Podziel się!