- To co się dzieje na rynku paliw w ostatnich tygodniach, pozwala na pewien optymizm dotyczący prognoz na przyszły rok - uważa analityk BM Reflex Urszula Cieślak.

Jak zauważył analityk rynku paliw w e-petrol.pl Grzegorz Maziak, ceny na stacjach benzynowych spadają od października br. W tygodniu przed świętami benzyna 95 kosztowała ok. 5,50 zł. - Tak tanio ostatnio było na początku ubiegłego roku - zauważył ekspert. Zdaniem Urszuli Cieślak nie ma powodów, by tendencja ta nie utrzymała się również na początku przyszłego roku.

Analitycy zwracają uwagę, że ceny paliw są w znacznej mierze zależne od dwóch najważniejszych zmiennych: cen ropy na światowych giełdach oraz od kursu polskiej waluty.

- Jeśli chodzi o ceny ropy, to można być optymistą i spodziewać się spadku cen - uważa Maziak. Przypomina, że w drugiej połowie grudnia cena ropy Brent w Londynie kształtowała się w okolicach 110 dol. za baryłkę, ale jego zdaniem w najbliższym czasie ta cena może spaść do ok. 100 dol. za baryłkę. - Sytuacja gospodarcza na świecie nie jest najlepsza i to powoduje spadki cen tego surowca. Dlatego ceny ropy na początku przyszłego roku będą zależały m.in. od kondycji chińskiej gospodarki. Jeśli nastąpi w niej ożywienie, to jednocześnie wywoła to presję na cenę ropy, ponieważ Chiny są znaczącym konsumentem tego surowca - zauważył ekspert e-petrol.pl.

Urszula Cieślak zwróciła natomiast uwagę, że ceny ropy mogą też okresowo rosnąć w wyniku różnych zajść na arenie międzynarodowej. Wskazała m.in. konflikt na Bliskim Wschodzie, który w tym roku doprowadził do wzrostu cen ropy.

Zdaniem analityków nie należy lekceważyć także wzrostu wydobycia surowców ze złóż niekonwencjonalnych w Stanach Zjednoczonych. - Zwiększenie wydobycia ropy w Stanach Zjednoczonych jest poważnym argumentem. USA coraz mniej kupują, a coraz więcej eksportują, OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) będzie musiał więc poszukać nabywców na swoje nadwyżki gdzie indziej. Kraje te czeka dyskusja o tym, czy nie zmniejszyć dziennego limitu wydobycia, ale na razie nie ma co do tego między nimi zgody - zauważył Maziak.

Odnosząc się do notowań złotego, analitycy wskazują, że nasza waluta jest bardzo wrażliwa na perturbacje w strefie euro. Jednak - jeżeli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego - to zdaniem ekspertów - średnie ceny benzyny i oleju napędowego w przyszłym roku mogą być niższe od średnich tegorocznych cen

Podobał się artykuł? Podziel się!