- Polski rolnik ma realną szansę na wejście w rolę aktywnego gracza na rynku energetycznym - zapewniał Sawicki. Jego zdaniem kierunkiem, w którym powinni zmierzać zainteresowani rozwojem energetyki na terenach wiejskich, powinny być małe siłownie produkujące w skojarzeniu ciepło i prąd. - Mam tu na myśli „piko siłownie". To malutkie generatory zasilane biogazem, blisko gospodarstw z łatwym dostępem do paliwa i możliwością magazynowania biopaliwa. Produkowany w nich prąd można zużyć na potrzeby własne i sąsiadów, lub sprzedać do sieci. Podobnie ciepło -wylicza specjalista.

Zdaniem Sawickiego popyt na energię z tego siłowni jest nieunikniony, gdyż zgodnie z międzynarodowymi zobowiązaniami Polska musi zwiększyć ilość energii wytwarzanej ze źródeł odnawialnych z obecnych 7 do 20 proc. w 2020 roku. - Tereny wiejskie są naturalnym miejscem produkcji zielonej energii. Dlatego też pojawiły się projekty wsparcia tego kierunku działań także ze strony ARiMR. Jednym z nich jest prowadzone obecnie działanie „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej", w którym nasz beneficjent może otrzymać nawet 800 tysięcy złotych dotacji na inwestycje związane z produkcją biogazu lub energii elektrycznej z biogazu rolniczego - podkreślił dyrektor opolskiego ARiMR Tomasz Białaszczyk.

Według przedstawionych przez Sawickiego obliczeń, koszt najmniejszej siłowni produkującej w kogeneracji prąd i ciepło to około 1,5 mln złotych. Zwrot nakładów ma nastąpić w ciągu 3-4 lat. Jego wyliczenia potwierdził były prezes PGE Opole Mirosław Skowron. - Wzrost cen energii jest nieunikniony, więc opłacalność inwestycji w piko siłownie wydaje się gwarantowana. Technologia produkcji prądu i ciepła przy pomocy silników spalających biogaz jest już w użyciu. Być może do tych rozwiązań przekonają się samorządy, które mogą wykorzystać takie lokalne źródła energii do oświetlania i ogrzewania obiektów gminnych, czy nawet ogrzewania całych wsi - wyjaśnia Skowron.