"Studium wykonalności ma pokazać, czy atol może powstać i jaki będzie jego wpływ na środowisko. Położenie wyspy nie podlega już dyskusji" - powiedział cytowany przez belgijskiego nadawcę VTR sekretarz stanu ds. Morza Północnego Bart Tommelein.

Belgia mierzy się z niedoborami energii elektrycznej, dlatego tamtejszy rząd postawił sobie za zadanie zbadanie możliwości jej magazynowania. Sprawa nie jest prosta ze względu na ograniczenia technologiczne. Belgowie nie mają wysokich pasm górskich, które mogliby wykorzystać do wybudowania elektrowni szczytowo-pompowych, odpowiadających za 99 proc. magazynów energii na świecie. W znajdujących się we wschodniej części kraju Ardenach (średnia wysokość 500-600 m) jest jedna tego typu instalacja Coo-Trois-Ponts.

Kraj ma za to wietrzne wybrzeże, które nadaje się do wykorzystywania pod farmy wiatrowe. Korzystanie z takiego źródła energii przysparza jednak problemów związanych z jej magazynowaniem. Wiatr napędzający turbiny nie wieje bowiem cały czas; może też napędzać turbiny nie w tym momencie, w którym w sieci jest zapotrzebowanie na dodatkową moc. W nocy, gdy większość urządzeń w gospodarstwach domowych jest wyłączonych dodatkowa energia mogłaby się marnować.

Aby rozwiązać ten problem Belgowie chcą wybudować sztuczną wyspę energetyczną. Ma ona powstać na Morzu Północnym, ok. 5 kilometrów od kurortu De Haan. Atol w kształcie podkowy ma mieć 500 metrów szerokości i ponad 2 gigawatogodziny (GWh) możliwości magazynowej.

Koncepcja przewiduje, że na wyspie staną wiatraki, które będą dostarczać energię na ląd. Jeśli zapotrzebowanie będzie niskie, energia będzie wykorzystywana do wypompowywania wody z ogromnego zbiornika pośrodku wyspy. Gdy nastąpi niedobór energii otwarte zostaną śluzy i uruchomione turbiny wodne, które pod wpływem napływającej z ogromną siłą wody morskiej będą produkować energię.

"Wyspa energetyczna może przechowywać energię pozyskiwaną z turbin wiatrowych. W ten sposób moglibyśmy wykorzystywać energię elektryczną w godzinach szczytu, gdy dostawy są zbyt niskie. Zanim jednak będziemy mogli to robić musimy poczekać na wyniki badań, które wykluczą negatywny wpływ na środowisko" - podkreślił na swojej stronie internetowej minister Tommelein.

Belgia planuje zamknąć swoje elektrownie atomowe do 2025 roku, jednak problemem jest zastąpienie ich innymi źródłami energii elektrycznej. Obecnie według danych Europejskiej Sieci Operatorów Systemów Przesyłowych Energii Elektrycznej 49 proc. energii elektrycznej zapewniają Belgii elektrownie atomowe. 32 proc. pochodzi z paliw kopalnych, a po 6 proc. z wiatru i biomasy oraz 5 proc. ze słońca.