W Kongresie, który zaplanowany jest na dwa dni, 16-17 października, weźmie udział około tysiąca osób, przede wszystkim reprezentujących branżę energetyczną i paliwową.


- W ciągu 10 lat Kongres Nowego Przemysłu stał się otwartą platformą debaty o sprawach energetyki - ocenił Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP, która przygotowuje wydarzenie. - Podczas 10, jubileuszowej edycji Kongresu, będziemy chcieli znaleźć odpowiedź na pytania, jak skutecznie mobilizować do inwestycji, czy polityka energetyczna wymaga rewizji, jak odnieść się do spraw globalnych.

Mówił o tym m.in. prof. Jerzy Buzek, zwracając uwagę, że potrzebę znalezienia równowagi między zapisanym w traktatach europejskich prawem każdego kraju do kształtowania własnego miksu energetycznego, a wspólnym zadaniem ochrony środowiska. Zdaniem prof. Buzka w Brukseli coraz bardziej staje się jasne, że polityka klimatyczna nie może być lansowana za wszelką cenę. Powinna być jednym z celów UE, obok bezpieczeństwa energetycznego. Musi uwzględniać stan gospodarki każdego kraju oraz sytuację kryzysową w Europie.

- To zmiana w podejściu do tego tematu - stwierdził prof. Buzek.

Trzeba jednak pokazać, że produkując energię, myśli się o ratowaniu świata przed efektem cieplarnianym. Jednym ze sposobów na ograniczenia emisji CO2 jest gromadzenie go pod ziemią.

- Teraz nikt nie wie, jak ten pomysł się sprawdzi. Musimy jednak podjąć nad nim pracę. Padają argumenty, że to wątpliwe. Ale przecież innowacyjność polega na tym, że pracuje się nad technologiami, które nie są sprawdzone. Co to za innowacja badać znaną technologię? Jeśli nie wyjdzie z magazynowaniem CO2 pod ziemią, to będziemy się zastanawiać, co dalej. Teraz nie możemy jednak tego ignorować. To będzie nasz placet wobec Unii Europejskiej - mówił były premier.

Jego zdaniem w finansowanie CCS włączy się UE, która na czyste technologie ma przygotowane do wydania 5 mld euro.

Jerzy Buzek nawiązał też do planów budowy wspólnego rynku energetycznego w Europie, którego jest współautorem oraz potrzebie reindustrializacji Europy. Wszystko w trosce o wzrost gospodarczy na Starym Kontynencie i powodzenie jej obywateli. Tym bardziej, że przed Europą staje coraz większa konieczność konkurowania z USA czy Chinami. Tymczasem, jeśli w polityce energetycznej UE nic się nie zmieni, cena energii elektrycznej w Europie będzie 50 proc. wyższa niż w USA i 300 proc. wyższa niż w Chinach.