PRZEGLĄD PRASY: Powodów do inwestowania w biomasę roślinną jest coraz więcej – pisze Magdalena Kozmana. Niskie limity dwutlenku węgla, przyznane Polsce przez Komisję Europejską, nakazują firmom szukanie ekologicznego paliwa. W dodatku za węgiel trzeba płacić coraz więcej. Rosną też obowiązki zakładów energetycznych związane ze sprzedażą energii ze źródeł odnawialnych. W tym roku ma to być 4,5 proc. ich produkcji, ale w 2020 r. – aż 20 proc.

Chcielibyśmy spalać więcej biomasy, ale mamy problemy ze znalezieniem dostawców. Rynek jest zbyt rozdrobiony, rozwinie się dopiero w ciągu najbliższych lat – mówi Birgit Paireder, dyrektor ds. ochrony środowiska Dalkia Polska.

Cel promowania roślin energetycznych jest prosty: ochrona polskich lasów i większe wykorzystanie ziem rolnych. Dlatego od bieżącego roku polskim rolnikom przysługują dotacje do upraw przeznaczonych na cele energetyczne (niecałe 170 zł do hektara).

Zgłaszają się do mnie zagraniczne firmy z branży i proponują współpracę – mówi Edward Kowalewski, prezes giełdowej grupy ciepłowniczej Praterm. Najpierw jednak chcemy zapewnić biomasę naszym ciepłowniom i elektrociepłowniom. Potem pomyślę o sprzedaży innym.

W przeciwieństwie do biopaliw biomasa nie wywołuje tak wielu kontrowersji: nie powoduje wzrostu cen żywności (bo nie jest produkowana z roślin spożywczych), a jej rozwój nie wymaga dodatkowych zachęt w postaci ulg podatkowych.

Do ceny węgla wiele firm będzie musiało dodać koszty emisji dwutlenku węgla. Dlatego stosowanie biomasy staje się w Polsce coraz bardziej opłacalne.

Polska Izba Biomasy szacowała rok temu, że tegoroczne zapotrzebowanie na ten surowiec w energetyce wyniesie 1,5 mln ton. Popyt okazał się co najmniej dwa razy większy – twierdzi prof. Ryszard Gajewski, prezes izby. Wartość rynku już teraz można więc szacować na 400 mln zł, bo tona biomasy kosztuje ok. 150 zł. W UE trzy czwarte energii odnawialnej powstaje z biomasy, ale – podobnie jak w Polsce – w większości jest ona produkowana z surowców leśnych. Jeśli pod uprawy energetyczne zostanie przeznaczone 20 – 40 mln ha, do 2020 roku unijna produkcja powinna się podwoić i osiągnąć wielkość 220 mln ton – szacuje Europejskie Stowarzyszenie Biomasy AEBIOM.

Opinia - Piotr Łopaciuk
Rynek biomasy dopiero się tworzy w Polsce. Największym problemem dla firm, które chcą na nim zaistnieć, będzie samo pozyskanie surowca. Nie wystarczy dobry pomysł na biznes, bo trudno będzie odnieść sukces bez dostępu do biomasy. Firmy, które zapewnią sobie dostawców albo założą własne plantacje, będą więc w najlepszej sytuacji. Perspektywy rozwoju tego rynku wydają się bardzo mocne. Zwłaszcza że działa unijny system handlu prawami do emisji dwutlenku węgla. Cena praw do emisji tego gazu rośnie, a emisję można zredukować, stosując w energetyce biomasę.

Źródło: Rzeczpospolita