Podczas debaty Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (PKEE), stowarzyszenia sektora elektroenergetycznego, uczestnicy zgodzili się, że od rozwoju energetyki ze źródeł odnawialnych nie ma odwrotu, zaś przyjęta w lutym ustawa o OZE (w resorcie gospodarki trwają prace nad jej nowelizacją) rozpoczyna rewolucję na polskim rynku energii elektrycznej. Chodzi jednak o to, by na rewolucji tej skorzystała zarówno gospodarka jak i odbiorcy energii.

Jedną z podstawowych zmian zapisanych w ustawie wobec obowiązujących przepisów dot. wspierania OZE jest zmiana systemu świadectw pochodzenia energii na system aukcyjny. Polega on na tym, że rząd zamawia określoną ilość energii odnawialnej. Jej wytwórcy przystępują do aukcji, którą wygrywa ten, który zaoferuje najkorzystniejsze warunki. Wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz wyjaśnił, że nie chodzi o "dekretowanie cen", lecz o to by nie były one brane "z sufitu".

Jego zdaniem, system aukcyjny stworzy stabilne warunki dla rozwoju sektora OZE. "Projekty wybierane w systemie aukcyjnym przez 15 lat będą miały zapewnione stabilne wsparcie. (...) Każdy inwestor będzie indywidualnie oceniał, przy jakich parametrach jego działalność ma sens" - wyjaśnił wiceminister.

Pietrewicz dodał, że polska gospodarka może zyskać na rozwoju odnawialnych źródeł energii pod warunkiem, że rynek ten będzie rozwijał się w sposób zrównoważony i niezbyt gwałtowny. "Chcemy rozwinąć rynek OZE, ale zbyt gwałtowny rozwój będzie równie szkodliwy jak brak tego rozwoju" - podkreślił.

Szef PKEE Marek Woszczyk przedstawił ekspercką analizę, w której wyliczono koszty wprowadzenia poszczególnych technologii OZE do naszego miksu energetycznego.

"Nie ma sensu zadawać pytania, czy wdrażać technologie źródeł odnawialnych, pytanie jest jak to robić. Z różnymi technologiami OZE wiążą się różne koszty, które prowokują różne koszty po stronie konsumenta. Koszty wdrażania technologii to jednak nie jedyna zmienna, która powinna być brana pod uwagę. Ważne są też czynniki makroekonomiczne i społeczne" - mówił Woszczyk.

Również on przyznał, że koszty wynikają nie tylko z samej technologii, ale z tempa wdrażania. Z symulacji PKEE wynika, że najtaniej byłoby gdyby w naszym miksie przeważała biomasa. W tym przypadku z kosztami na poziomie blisko 80 mld zł w latach 2015-30, odbiorcy zapłaciliby 35 mld zł za produkcję 50 proc. energii odnawialnej.