Taka łączna moc biogazowni pozwalałaby na zaspokojenie w ponad 1/3 potrzeb kraju na energię elektryczną (zakładając zużycie 140 TWh). Oczywiście taka ilość energii osiąganej z biogazu musi wiązać się z olbrzymim areałem upraw energetycznych (około 1,3 mln ha). - Tylko łatwo dostępny potencjał surowcowy samych odpadów z przemysłu rolno-spożywczego produkowanych aktualnie w kraju pozwala na wyprodukowanie około 1,7 mld m3 biogazu rocznie. Jest to ilość, która po oczyszczeniu mogłaby w 10 proc. pokryć krajowe zapotrzebowanie na gaz ziemny w Polsce. Oczywiście są to czysto teoretyczne rozważania i trudno stwierdzić na ile realne do spełnienia - zaznacza Kosiński.

- W mojej opinii te 2000 biogazowni, o których dużo się mówi, jest jak najbardziej osiągalne - jednak wydaje mi się, że więcej będzie powstawać biogazowni o niższej mocy, poniżej 1 MWe - takie instalacje mogą powstawać przy mniejszych gospodarstwach rolnych. Jednak żeby w ogóle mówić o dalszym rozwoju biogazowni w Polsce, należy zająć się barierami ich rozwoju, których jest w tej chwili bardzo dużo - podkreśla Paweł Kosiński.