Uchwalone we wtorek przez Sejm zmiany przewidują uproszczenie procedury przyznawania koncesji dla firm poszukujących i wydobywających to paliwo. Ułatwienia dotyczą m.in. badań geofizycznych, które będzie można prowadzić tylko na podstawie zgłoszenia, a nie koncesji. Ponadto zamiast dotychczasowych kilku rodzajów koncesji nowelizacja wprowadza jeden typ: koncesję poszukiwawczo-rozpoznawczo-wydobywczą.

W ocenie niezależnego analityka rynku energii Andrzeja Szczęśniaka nowela za bardzo wychodzi na przeciw inwestorom, gdyż minimalizuje niemal do zera udział oraz dochody państwa w procesie poszukiwania i wydobycia gazu. "Uważam, że koncepcja rządowa, w tym ta ustawa, idzie znacznie za daleko w preferowaniu inwestorów" - mówił.

"Będziemy teraz mieć sytuacje, że staniemy się takim +łupkowym rajem podatkowym+" - dodał. Według niego nowe prawo daje zbyt mały udział z ewentualnych zysków naszej społeczności, natomiast zbyt wielkie daje preferencje inwestorom, "którzy w większości pochodzą z zagranicy i nie będą dzielić się z nami swoimi zyskami".

"Nawet w USA obciążenia typu federalnego czy lokalnego są nieporównywalnie większe, niż to co proponuje ta nowelizacja" - podkreślił.

Analityk pozytywnie odniósł się do tego, że nie wprowadzono koncepcji NOKE, czyli Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych. Byłby on obowiązkowym państwowym udziałowcem przedsięwzięć wydobywczych. Wprowadzenia NOKE do ustawy domagał się PiS. "W formule, jaką proponował PiS, instytucja ta była bardzo niepokojąca. Jak dla mnie wyglądała jak synekura szykowana dla różnych polityków" - stwierdził.

Zaznaczył jednak, że NOKE nie jest złym pomysłem, gdyż w ten sposób wprowadza się element udziału państwa w wydobyciu. Podkreślił, że tworząc taką koncepcję powinniśmy wziąć przykład z Norwegów. "Model ten powstał w latach 70. i osiągnął duży sukces. On jest bardzo efektywny i przynosi ogromne dochody państwu norweskiemu i samym Norwegom" - wskazał.

Według eksperta rynku energetycznego Instytutu Sobieskiego Tomasza Chmala "nie da się ocenić tej noweli jednoznacznie: dobra albo zła". "To na pewno krok w dobrym kierunku i zamyka dość rozwlekły rozdział legislacyjny w kwestii gazu z łupków" - mówił.